Sony RX0 to aparato-kamera wyposażona w 1-calową matrycę oraz niewymienny obiektyw szerokokątny o ogniskowej odpowiadajacej 24mm.

Zanim zastanowimy się, czym właściwie Sony RX0 jest lub nie jest, spójrzmy na jego specyfikację. Sercem urządzenia jest znana z kompaktów serii RX10 i RX100 20-megapikselowa matryca o rozmiarze 1”. Oferuje ona zakres czułości od iso 100 do 12800. Za dostarczanie obrazu do sensora odpowiada 6-elementowy obiektyw o ekwiwalencie ogniskowej 24mm i światłosile f/4.

Do dyspozycji użytkownika oddano rozbudowany tryb fotograficzny oraz oczywiście nagrywanie filmów. Tych ostatnich nie zarejestrujemy niestety w 4K. A w każdym razie nie wewnętrznie na kartę mikro SD, bo sygnał w tej jakości jest wypuszczany po HDMI, więc możemy teoretycznie nagrać 4K na zewnętrzny rejestrator. Wewnętrznie zapiszemy za to materiał w znanym z 1-calowych kompaktów Sony super slow motion (kodek – XAVC S). Dokładne rozdzielczości i klatkaże przedstawiają się następująco:

  • 1676 x 942 w 240/250 kl/sek
  • 1676 x 566  w 480/500 kl/sek
  • 1136 x 384 w 960/1000 kl/sek

Całość zamknięto w ważącej 110g obudowie o wymiarach 59 x 40,5 x 29,8 mm. Jest ona odporna na zanurzenie w wodzie, nacisk oraz upadki z wysokości do dwóch metrów. Na jej tylnej ściance umieszczono 1,5-calowy ekran o proporcjach obrazu 4:3 i rozdzielczości 230 tys. punktów (tłumacząc z marketingowego na polski – 320 x 240 pikseli).

Sony RX0 ma wejść do sprzedaży w październiku w cenie 850€. Nie jest to mało, zastanówmy się zatem, dla kogo właściwie przeznaczone jest to urządzenie. Teoretycznie mogłoby się ono nadawać do rigów 360º albo jako tzw. “crash cam”, jednak w obu tych zastosowaniach mocno przeszkadza brak wewnętrznego zapisu 4K. Ze względu na brak stabilizacji oraz (w porównaniu z konkurencją) mało szerokokątny obiektyw trudno też uznać Sony RX0 za kamerę sportową. Teoretycznie mogłaby to być interesująca opcja do zamocowania na dronie, ale większość tanich dronów ma kamery wbudowane na stałe. Tak naprawdę, jedyne co przychodzi mi do głowy z zastosowań, to efekty typu bullet time, ale to dość mała nisza. Jak będzie w praktyce z zastosowaniami tego modelu – czas pokaże. W sumie sam jestem trochę ciekaw 🙂