GoPro szaleje. Nie dość, że pod szyldem Hero5 firma wypuściła jednocześnie 3 kamerki to jeszcze do tego zaprezentowała swój własny dron – Karma.

Karma jest pierwszym dronem GoPro. Najwyraźniej dyrekcja fabryki zorientowała się, że ludzie kupują ich produkty, a potem montują na dronach innych producentów. Rychło w czas. Taka karma. Zadziwiają mnie stratedzy zatrudniani za ciężkie pieniądze, którzy potrzebują kilku lat na to, co dla pasjonatów filmowania jest oczywiste samo przez się. Ale zostawmy złośliwości. Przejdźmy do konkretów.Karma

Karma jest dronem składanym. Idei urządzenia przyświecała myśl – wyjmij z pudełka i filmuj. (Pewnie na wykreowanie tej myśli właśnie GoPro przeznaczyło ostatnie lata).gopro-karma-drone-featured-402x2262x

Dron jest łatwy w obsłudze i jak twierdzi producent może być obsługiwany przez niezbyt doświadczonego pilota. W zestawie, zapakowanym w zgrabną walizeczkę, znajduje się dron – z sześcioma śmigiełkami (dwa śmigiełka ekstra, na wymianę), kontroler z monitorem – służący zarówno do pilotowania jak i podglądu kamery i gimbal/stabilizator. Plus oczywiście ładowarka, grip i akumulator.

Urządzenie lata z prędkością 15m/sek. na dystansie 1 km i wysokości 4 500 m. Waży kilogram.

Stabilizator (wygląda na z góry wyważonego gimbala) pasuje do  modeli kamerek HERO5 Black, HERO5 Session, HERO4 Black/Silver. Operuje w zakresie +- 90° góra/dół.

Cena 800$