Drony opanowały przestrzeń powietrzną, teraz przyszła pora na morską głębinę – Gladius to podwodny dron.

Tak jak wyjątkowość ujęć wykonanych z dronów podbiły serca widzów, nadeszła pora by zagłębić się w otchłań morską.

Patrząc z boku może to się wydawać mało potrzebne, biorąc pod uwagę, że operator podwodnej kamery jest kimś w rodzaju drona – trzyma kamerę i płynnie (nomen, omen) filmuje z dołu, z góry, wykonując różne podwodne tańce wokół filmowanego obiektu. O ile trudno nauczyć się latać, to nurkowanie jest dosyć popularne.

Niestety nurkowanie ma jedną dosyć istotną przeszkodę – głębokość – trudno filmować swobodnie, gdy maksymalna głębokość zanurzenia to 40 metrów.

gladius

Dron podwodny eliminuje problemy z zanurzeniem. Gladius może zejść do 100 m (to chyba więcej niż radzieckie łodzie podwodne) i się wynurza (to radzieckim łodziom podwodny nie zawsze się zdarza). Sterowany jest przez system zdalnej kontroli o zasięgu do 500 m i pracuje do 3 godzin. Oczywiście filmuje w 4K ( w wersji Pro, normalnie FHD)i pozwala na podwodny streaming. Porusza się z prędkością 2 metrów na sekundę (4 węzły).

Połączony jest z użytkownikiem linką – dosyć rozsądne, trudno takie coś potem odszukać. Jakby co.

W porównaniu z innymi tego typu produktami Gladius jest tani – kosztuje od 625$. Jest łatwy w obsłudze – kontroler przypomina pada do gier. Posiada system optymalizacji obrazu, który redukuje dystorsję.

gladius

Gladius ma również system stabilizacji obrazu i wbudowaną lampę ledową.

A co najważniejsze zostało zaledwie 11 dni by wspomóc konstruktorów na rozwnięcie produkcji. Gladius jest jeszcze na Indiegogo. (Tu uwaga – projekt zyskał już ponad 1000% przebicia wstępnego założenia finansowego – wpłynęło dziesięciokrotnie więcej pieniędzy, niż było potrzebne)