Pierwsze prototypy elektronicznie regulowanego filtra dyfuzyjnego do lamp firma Zylight pokazała już w 2010 roku. W tym chyba w końcu doczekamy się ich wdrożenia na rynek.

Modyfikatory światła, takie jak blendy, “murzyny”, folie czy dyfuzje to jedne z ważniejszych elementów pracy ze światłem w filmie. Za dowód niech posłuży nagrodzona rok temu Oskarem za zdjęcia “Zjawa”. Przy produkcji tego filmu nie użyto ani jednej lampy. Niemniej z blend i innych modyfikatorów nadal korzystano. Wydawać by się mogło, że w kwestii czegoś tak prostego jak blenda czy dyfuzja nie da się już niczego nowego wymyślić. Firma Zylight pokazuje, że jest inaczej.

Ich elektroniczny panel dyfuzyjny pozwala na pełną regulację – od praktycznie przezroczystej “szyby” po “mleczny panel z pleksi”. Czyli od ostrego do bardzo zmiękczonego i rozproszonego światła. Dotychczas, chcąc mieć możliwość regulacji stopnia dyfuzji, na plan brało się po prostu wiele rożnych ramek i folii o różnym stopniu zmiękczenia. Ich wymiana zajmuje czas, a ten na planie jest bezcenny, więc każda możliwość przyspieszenia choćby najprostszej czynności jest na wagę złota. Powoduje to, że produkt firmy Zylight ma spore szanse na rynkowy sukces. O ile oczywiście w końcu, po 7 latach, wejdzie do sprzedaży.

Jak to właściwie działa? Bardzo prosto – panel to tak naprawdę elastyczny ekran LCD. Tyle, że nieprzystosowany do wyświetlania obrazów, a jedynie do prostej globalnej regulacji “mleczności”, którą wykonuje się dedykowanym kontrolerem. Pomysł z jednej strony prosty, z drugiej nie tak tani w realizacji. Niemniej jeśli rzeczywiście pozwoli cokolwiek przyspieszać na profesjonalnych planach filmowych, to i tak będzie się sprzedawać jak ciepłe bułki. O ile tylko nie będzie sprawiał problemów.

O jakich problemach mowa? Pierwszy to wprowadzanie zafarbu kolorystycznego. Materiały filmowe na których widać prototyp nie sugerują tego rodzaju problemów, ale daleko im pod względem dokładności do porządnego studyjnego testu. Drugi problem wynika z samej zasady działania ekranu LCD. Światło, które przezeń przechodzi jest spolaryzowane, co w niektórych zastosowaniach może być problematyczne. Chyba że producent dołożył na końcu “warstwę depolaryzującą” – informacji na ten temat w oficjalnym komunikacie niestety nie znajdziemy.

Biorąc jednak pod uwagę, że tym razem z firmą Zylight współpracuje znana z produkcji filmowych modyfikatorów Chimera, szanse na udany produkt są spore. A to oznacza, że całkiem niedługo możemy spotkać się z aktywnymi dyfuzjami także w polskich wypożyczalniach oświetlenia filmowego.

Póki co jednak, nowe panele muszą trafić na rynek. Ma to nastąpić w kwietniu bieżącego roku, po targach NAB. Sugerowane ceny wahają się od 400 do 1200$ w zależności od rozmiaru panelu.