W poprzednim artykule przejrzeliśmy pobieżnie dostępne mikrofony shotgun, doręczne oraz do zastosowań DSLR. Dziś kontynuujemy przegląd rynku.
Mikrofony krawatowe

Jak zwykle wybór jest przeogromny, a nawet większy niż w przypadku mikrofonów shotgun. Bardzo popularne są mikrofony Audio-Technica ATR 3350. Jest to tani mikrofon, do którego trzeba dokupywać baterie „zegarkowe”, z których jest zasilany i jako nieliczny ma kabel o długości 6 metrów (czasem źle, czasem dobrze). Niestety cena w jego przypadku jest odwzorowaniem brzmienia, ale do sporej części prac wystarczy w zupełności.

Droższy RØDE SmartLav znalazł też swoje grono zadowolonych użytkowników. Osobiście słyszałem krótkie próbki z tego mikrofonu i na pewno oferuje lepszy dźwięk od wspomnianego przed chwilą ATR.

Mało popularny Azden EX-503 oraz Sennheiser Me-2 idą dalej i oferują lepsze brzmienie. Co ciekawe (robiłem kiedyś bezpośrednie porównania) na męskim głosie Azden i Sennheiser reprodukują dźwięk niemalże identycznie, ale na damskim głosie przewaga EX-503 robi się kolosalna.

Po drodze (cenowej w górę) mamy też kilka produktów uznanych producentów, jak Shure, Beyerdynamic, Audio-Technica, ale prawdę mówiąc nie słyszałem aby ktoś ich używał w produkcjach filmowych. Jeszcze zanim wejdziemy w czterocyfrowe kwoty, RØDE oferuje nam swój model Lavalier oraz Pinmic, ale nie zaobserwowałem, aby zrobiły jakąś większą karierę. Ciekawą (i chyba jedyną) konstrukcję ma Pinmic, gdzie mamy jakby „bazę” ze szpileczkami, będącymi stykami do kapsuły. Bazę umieszczamy pod ubraniem, szpilki przechodzą przez tkaninę, a kapsułę doczepiamy od zewnątrz ubrania. W ten sposób odchodzi nam problem klipsów, które czasem nie trzymają się tak jakbyśmy tego chcieli. Pomysł na pewno genialny!

Przechodząc w sferę cen czterocyfrowych najpopularnieszym będzie chyba Sennheiser MKE 2 GOLD. Prawie pancerny mikrofon, w którym kabel składa się nawet z cienkich stalowych linek, jest chyba najpopularniejszym mikrofonem w telewizji w teren, czy do studia. Charakter brzmieniowy jest najwyższej klasy i w zasadzie każdy, kto ogląda telewizję zna go. Drugi mikrofon tego producenta, oznaczony MKE 1, jest również bardzo dobrym mikrofonem, mniejszym i chyba mniej wytrzymałym mechanicznie od GOLD’a. Kapsuła jest dużo mniejsza, a kabel cieniuteńki jak żyłka do łowienia płotek. Ma to swoje plusy – na pewno jest go łatwiej ukryć pod odzieżą, w produkcjach w których jest to wymagane (np. w fabule). Który jest lepszy? Nie da się jednoznacznie stwierdzić, a każdy ma swoich zwolenników.

Mało znany w Polsce Sanken, oferuje też bardzo dobre mikrofony krawatowe oznaczone COS-11. Co prawda są większe od MKE-2 (przede wszystkim dłuższy), ale zdobywają one coraz więcej zwolenników i podobno też obecnie królują za oceanem. Również duńskie DPA są bardzo chwalone, ale z racji na dość sporą cenę używa ich mniejsze grono osób. Swego czasu bardzo popularne były Countryman, ale koledzy odchodzą od nich z racji tego, że dość szybko odmawiały posłuszeństwa. Oczywiście oprócz wymienionych firm jest cała masa innych producentów, oferujących produkty w różnych cenach. Czasem widuje się mikrofony łudząco do siebie podobne, lecz z inną metką. Nie wykluczone, że mikrofony różnych marek w rzeczywistości wyjeżdżają z linii produkcyjnej z tej samej fabryki. Oczywiście nie dotyczy to uznanych producentów. Najczęściej cena jest odwzorowaniem jakości. Chociaż czasem mogą się zdarzyć wyjątki. Słyszałem opowieść, że w jednej stacji TV, znanej na całym świecie, ktoś odkrył super właściwości mikrofonów krawatowych za kilka dolarów. Ale czy tak rzeczywiście było, nie mogę dać głowy 😉

Mikroporty

Tutaj oferty sklepów na pewno są uboższe. Wśród tanich urządzeń możemy spotkać zestawy firmy Boya czy Saramonic. Niestety nie miałem żadnego z nich w rękach, ale przy cenie 400 czy 600 zł nie można spodziewać się bezkompromisowych rozwiązań. W internecie często można spotkać skrajne opinie i często padają rady, aby dołożyć do czegoś droższego. Kiedyś posiadałem przez jakiś czas zestaw mikroportów Azden’a (dwa nadajniki i wspólny odbiornik) . Do prostych prac sprawdzało się to dość dobrze, chociaż brzmienie nie było najwyższych lotów. Zasięg był na akceptowalnym poziomie a w momencie przełączania anten była cisza (trochę za długa – około 0,3 sekundy) bez żadnych artefaktów. W cenie około 1500zł mamy pierwszy cyfrowy zestaw firmy RØDE, pracujący na paśmie wi-fi. Początkowo producent oferował tylko zestawy z nadajnikami bodypack, ale ostatnio wprowadził do oferty również nadajnik typu plugon, oferujący zasilanie phantom +48V. Później mamy zestawy firm Sony oraz Sennheiser (popularne setki). Na temat produktów Sennheiser’a było szczegółowo w poprzednich artykułach, więc skupimy się trochę nad Sony. Cenowo jest on bardzo zbliżony do konkurenta, ale ilość poszczególnych elementów jest ograniczona. Pod względem jakości przesyłanego dźwięku oferują one ten sam poziom. Koledzy tylko narzekali na kiepską jakość mikrofonu Sony będącego w zestawie. Jeśli chcemy iść „na bogato”, to możemy też spojrzeć w kierunku produktów najdroższych – Lectrosonics, Wisycom, Audio LTD czy droższe rozwiązania Sennheiser’a bądź Sony.

Mikrofony lektorskie

Pewne grono użytkowników nagrywa też stacjonarnie lektorów czy postsynchrony, do swoich produkcji. Tutaj śmiało możemy wykorzystać wspomniane mikrofony doręczne, które służą nam w teren. Jedynie wypadałoby dokupić do nich statyw. Gdybyśmy chcieli użyć coś innego możemy rozejrzeć się za mikrofonami, określanymi potocznie „lektorskimi”. Bezapelacyjnie klasykiem jest tutaj Shure SM7B, który jest najpopularniejszym i najczęściej stosowanym w rozgłośniach radiowych. Niestety jego cena jest dość wygórowana, więc możemy szukać tańszych rozwiązań. Tutaj przychodzi z pomocą dobrze znana nam firma RØDE, oferując modele Procaster czy Podcaster (jest to mikrofon USB). Oczywiście dobrze też w tym zadaniu sprawdzą się mikrofony pojemnościowe wielkomembranowe. Z racji rozkwitu swego czasu tzw. homerecordingu, na rynku jest wiele dostępnych w sprzedaży takowych mikrofonów. Ceny zaczynają się od 200zł a kończą nawet na kwotach pięcocyfrowych. Oczywiście zakup tych najdroższych w większości przypadków mija się z celem. Wybierać możemy spośród produktów uznanych producentów takich jak RØDE, AKG, Audio-Technica, Sennheiser oraz mniej znanych w środowisku filmowych producentów takich jak MLX, Behringer, Samson, Studio Projects, SE Electronics, Blue Microphones, CAD, Avantone, Oktava. A to tylko część firm. Osobiście polecam posiadanie jednego takiego mikrofonu w swoim arsenale, ponieważ oprócz słowa mówionego możemy z ich pomocą nagrać różne dźwięki, które później wykorzystamy jako efekty synchroniczne w naszych produkcjach. Warto też wspomnieć, że część mikrofonów pojemnościowych wielkomembranowych występuje też w odmianach USB. W ten sposób odpada nam kwestia przedwzmacniacza oraz interface’u audio, które są zamknięte razem w obudowie z mikrofonem.

Wybór mikrofonów na rynku jest przeogromny. W dwóch artykułach pobieżnie zapoznaliśmy się z dostępnymi produktami na rynku. Głębsze rozpoznanie zaowocowałoby stworzeniem pracy magisterskiej, jak nie doktorskiej. Kryteriów doboru jest wiele. Zastosowanie mikrofonu, konstrukcja, cena determinują co w danym momencie powinniśmy wybrać i nie ma jednej złotej zasady, którą można by się kierować. Warto też pamiętać, że jest mowa o produktach dostępnych obecnie w sprzedaży. Na rynku wtórnym możemy spotkać mikrofony, które były produkowane dawno temu. Czasem zdarza się, że w „zabytkach” o cenie złomu, drzemie bardzo duży potencjał. Zdarza się też, że mikrofony, nie raz piećdzięsiecio-letnie znajdują nowego właściciela, za dość spore kwoty. Przy takim zbiegu wszystkich okoliczności nie mogę powiedzieć wprost co kupić, ale z całego serca życzę owocnych poszukiwań.