Zgodnie z prośbami czytelników, zastanowimy się jak wybrać rejestrator w zależności od naszych potrzeb. Rynek rejestratorów jest bardzo bogaty w oferty. Głowa może rozboleć od ich ilości oraz możliwości poszczególnych urządzeń. 

Ceny startują od około 400 złotych – za tę kwotę możemy dostać Tascam’a DR-05 v.2 czy Zoom’a H1. Później liczba cyfr w cenie wzrasta do czterech oraz pięciu. Całą stawkę zamyka najdroższy Aaton Cantar X3 kosztujący w okolicach 70 000 złotych (tak, nie ma literówki – siedemdziesiąt tysięcy).

Pierwszym pytaniem, które powinniśmy sobie zadać jest:

Czy będziemy używać mikrofonów krawatowych (lavalier)?

Zazwyczaj mikrofony te zakończone są wtykami minijack i rejestrator powinien być wyposażony w takie gniazda. Możemy zatem wyposażyć się w popularne, proste, uniwersalne rejestratory jak Tascam DR-05 czy Zoom H1. Jeśli rejestrator ma służyć tylko i wyłącznie do takiego zastosowania można skierować się na specjalizowane rejestratory jak Tascam DR-10C (lub DR-10L). Jeśli nasz budżet pozwala na większe szaleństwo i potrzebujemy większych możliwości (jak na przykład kod czasowy) to możemy skierować się na ofertę firm Zaxcom (ZFR200/ZFR300) lub Lectrosonics (PDR). Oczywiście może się zdarzyć sytuacja, że zamiast rejestratora (bądź równolegle) użyjemy mikroportu, poprzez który prześlemy sygnał aby nagrać na innym, będącym bliżej nas rejestratorze.

Drugim pytaniem będzie:

Czy będziemy używać mikrofonów ze złączem XLR?

Jeśli odpowiedź jest twierdząca to sprzedawcy zaoferują nam dużo większy wybór. Tutaj zaczniemy od popularnych, aczkolwiek z mocno szumiącymi przedwzmacniaczami mikrofonowymi, dwóch głównych konkurentów: Tascam’a DR-40 oraz Zoom’a H4n. Następnie mamy droższe produkty jak Zoom H5/H6 oraz Tascam DR 60/DR70. Dość różne opinie na ich temat krążą, ale najlepsze ma DR-60. Mniejszą popularność zdobył rejestrator Roland R-26 w porównaniu do konkurentów, który ma również same pozytywne opinie. Oczywiście dostępnych produktów w sprzedaży jest więcej, cena będzie rosła razem z możliwościami, ale wspólnym mianownikiem będzie posiadanie wejść XLR.

Następnie musimy sobie zadać pytanie:

Czy będziemy potrzebować i używać wbudowanych w rejestrator mikrofonów.

W ich przypadku cudów brzmieniowych nie można się spodziewać, kiedy są one wbudowane w całe urządzenie o wartości często mniejszej, niż sam dobry mikrofon. Najczęściej występują one w najtańszych rejestratorach. Trzeba też pamiętać, że w przypadku rejestratorów dwuśladowych (stereo) najczęściej nie mamy możliwości wybrać jednego mikrofonu wbudowanego i jednego z dostępnych wejść. Trochę inna sytuacja występuje w Tascam DR-40 gdzie możemy nagrać cztery ślady (2x stereo), gdzie jeden zapis stereo następuje z wbudowanych mikrofonów, a drugi z wbudowanych wejść. Inna sytuacja występuje w rejestratorach Zoom, gdzie możemy podłączać różne zewnętrze mikrofony, ale tylko oferowane przez producenta.

Kolejne nasuwające się pytanie to:

Czy będziemy podłączać nasz rejestrator do źródeł sygnału jak np. miksery?

Tutaj należy zwrócić uwagę na maksymalny poziom sygnału, który rejestrator może przyjąć. Dane te bez problemu znajdziemy w instrukcjach obsługi, które producenci udostępniają na swoich stronach internetowych. Ogólnie można przyjąć, że im większy tym lepiej, przy czym za taką w miarę bezpieczną granicę należy przyjąć poziom +14dBu.

Następne pytanie będzie dotyczyło mniejszego grona osób, ale powinien je zadać sobie każdy:

Czy będziemy potrzebować kodu czasowego?

Odpowiedź na to pytanie jest w głównej mierze usankcjonowana posiadaną przez nas kamerą. Wejście bądź wyjście kodu czasowego bowiem występuje głównie w droższych i mniej popularnych kamerach. Tutaj należy też zwrócić uwagę czy kamera może generować bądź przyjmować sygnał kodu czasowego. Uzasadnione jest to tym, że część rejestratorów dostępnych na rynku posiada tylko wejście. A jak będziemy posiadać dwa urządzenia z samymi wejściami to synchronizacja nam się nie uda. Niestety, segment ten jest zarezerwowany dla droższych urządzeń, gdzie ceny zaczynają się w okolicach trzech tysięcy. Najtańszymi rejestratorami na rynku obsługującymi kod czasowy są Zoom F4 (wejście oraz wyjście) oraz Tascam DR-701D (tylko wejście). Później ceny oraz możliwości idą w górę. Wspomniany przed momentem Tascam DR-701D posiada też ciekawą funkcję, najprawdopodobniej jako jedyny na rynku. Otóż rejestrator ten ma możliwość otrzymania kodu czasowego po złączu HDMI. W ten sposób użytkownicy kamer bez wyjścia TC, czy też aparatów, będą mogli zsynchronizować urządzenia poprzez połączenie kablem HDMI, pod warunkiem generowania tego sygnału po wyjściu HDMI przez kamerę.

Kolejne pytanie:

Ile śladów maksymalnie będziemy potrzebować nagrać?

Odpowiedź będzie trudna, ponieważ często nie sposób przewidzieć przyszłości. Statystycznie odpowiemy ile dokładnie potrzebujemy, ale zawsze może “wyskoczyć królik z kapelusza”. Niemalże wszystkie rejestratory zazwyczaj oferują liczbę nagrywanych śladów od dwóch (stereo) do ośmiu (4x stereo). Analogicznie przekłada się to na cenę, a w przypadku ośmiośladów stawkę otwiera Zoom F8, kosztujący około pięciu tysięcy złotych. Jeśli tylko możemy sobie pozwolić na droższe rejestratory, to namawiam do ich zakupu. Lepiej posiadać nie w pełni wykorzystany sprzęt, niż się później martwić jak nagrać, bo brakuje śladów.

Następne pytanie:

Jakimi produkcjami się zajmujemy?

Tutaj nie ma sztywnych granic i wszystko jest umowne, a nawet rzekłbym kolokwialnie “śliskie”. Jeśli robimy rzeczy do telewizji to niestety musimy wyposażyć się w sprzęt z najwyższej półki. Internet dziś prezentuje materiały bardzo różnej jakości i nie da się jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie czy mamy kupić rejestrator amatorski czy najwyższej klasy. Pracowałem przy reklamach do internetu, filmowanych kamerami Arri czy Red, które śmiało mogły być wyemitowane na szklanym ekranie. Podobna sytuacja ma się z etiudami szkolnymi czy dokumentami. Mogłoby się wydawać, że dźwięk w takich przypadkach nie musi być zarejestrowany najlepszym sprzętem, ale często te produkcje wyświetlane są na dużym kinowym ekranie i jeżdżą po wielu festiwalach. Chyba szkoda by było, gdyby film stracił na odbiorze przez słaby dźwięk. Oczywiście są produkcje, które nigdy nie wypłyną na szerokie wody i które możemy zrealizować z użyciem najtańszych urządzeń. Ale nagle pojawia się realizacja, gdzie dźwięk odpowiedniej jakości jest jednym z kluczowych elementów, i co wtedy?

A teraz pytanie, które mogło być na początku:

Czy potrzebujemy zewnętrzny rejestrator audio?

Może wystarczy nam w zupełności kamera, którą dysponujemy?

I na koniec pytanie zahaczające o filozofię:

Czy sobie sami z tym poradzimy?

Sprzęt sprzętem, ale trzeba, potocznie mówiąc pilnować zapisu. Załóżmy, że przychodzi realizacja gdzie mamy cztery osoby przed kamerą jednocześnie. Założyliśmy mikroporty, wszystko ustawiliśmy i zaczynamy nagrywać scenę. Ciężko jest jednej osobie pilnować kadrów, gonić za akcją i innych rzeczy związanych z obrazem, jednocześnie patrząc na poziomy zapisu dźwięku i wsłuchując się w to, co się dzieje w słuchawkach. Tak samo wielu operatorów na pytanie czy nagra dźwięk odpowiada krótko: “dobrze, ale nie biorę ŻADNEJ odpowiedzialności”.

Wcześniej padło nie raz pytanie skierowane do mnie, jaki rejestrator bym polecił. Niestety z racji mnogości różnych modeli nie sposób zapoznać się ze wszystkim co jest. Każdy też ma inne potrzeby i sprzęt dopasowuje do siebie. W ten sposób wspomnę o kilku rejestratorach, z którymi miałem styczność, posiadam bądź posiadałem, bądź zasłyszałem opinie od kolegów.

Na pierwszy rzut idzie firma Sound Devices – tutaj w zasadzie wszystko mogę polecić. Ośmiośladowy Roland R-88, pomimo swoich kilku wad (w szczególności rozmiary), bardzo dobrze sprawuje się na planach. Minimalnie gorszy brzmieniowo Zoom F8 (według opinii kolegi), ma również przewagę pozytywnych cech. Podobnych wrażeń myślę należy się spodziewać po młodszym bracie Zoom’ie F4. Roland R-44 będący dużo mniejszym bratem (pod względem funkcji) również powinien się dobrze sprawdzić w pracy. Tascam HD-P2 będący dość dużym rejestratorem i rejestrujący tylko dwa ślady jest bardzo uczciwym “koniem roboczym” (jako ciekawostkę warto dodać, że Tascam produkuje go nieprzerwanie od około 10 lat). Bardzo dobrym rejestratorem (niestety już nie produkowanym) jest Fostex FR2LE. Dość dobrze działa również Tascam DR-680 czy DR60.

Ostrożnie proponuję natomiast podchodzić, z racji szumów przedwzmacniaczy, do Tascam’a DR-40 (jako rejestrator “karmiony” sygnałem liniowym dość dobrze się sprawdza) czy Zoom’a H4n. Bywały też problemy z Tascam DR-70D, które najczęściej kończyły się wymianą na nowy egzemplarz (podejrzewam, że problem dotyczył urządzeń z początkowej fazy produkcji).

Ostatnią kwestią, o której warto wspomnieć, to czy kupować sprzęt nowy czy używany. W dźwięku na przestrzeni lat wiele się nie zmieniło. Pomimo znacznego postępu technicznego, większość dźwięku nagrywa się cały czas w 48 kHz (dla filmu). W konstrukcjach przedwzmacniaczy nic nowego nie da się opracować, bo fizyka nie pozwala i tak samo wprowadzenie większych głębi bitowych nie przyniesie żadnego efektu. Głównie co się w rejestratorach zmieniło to medium zapisu (z taśm magnetofonowych, twardych dysków talerzowych i innych na karty pamięci i dyski ssd). W ten sposób nie mamy się co obawiać urządzeń używanych, jeśli są sprawne i nie przysporzą problemów w użytkowaniu (kto by dziś zgrywał taśmy). Dodatkowo ceny urządzeń z wyższej półki spadają dość znacznie i dzięki temu można kupić dobry sprzęt za ułamek ceny nowego urządzenia.

W “dźwięku” dobry sprzęt, który sprawdza się dzisiaj będzie się sprawdzał przez bardzo długi okres – całkowicie odwrotnie aniżeli w przypadku “wizji”, gdzie następuje ciągłe zwiększanie rozdzielczości, “bitrejtów” i innych parametrów.

W następnej części cyklu przejdziemy do początkowych elementów toru audio, czyli mikrofonów.

Poprzednie artykuły z serii “Dźwięk” znajdziesz tutaj