Canon ogłosił kilka nowych sprzętów. Odnotowuję je z kronikarskiego obowiązku raczej, niż konieczności. Jak zwykle, pionier aparatowego filmowania pokazał jeden z palców swoim fanom. I nie jest to kciuk.

Nowości Canona to: EOS 77D, obiektyw 18-55MM F4-5.6 IS STM i EOS M6. A i byłbym zapomniał! Jeszcze kontroler bluetooth Wireless Remote Control BR-E (ujęło mnie sformułowanie w specyfikacji kontrolera – „stylish design”)

Kto chce poznać szczegóły to polecam zerknąć tutaj i tutaj. Ja napiszę tylko jedno:

Brak 4K. Nie ma go ani w EOSie 77D ani w EOSie M6.

Oba aparaty są nowoczesne, robią ładne zdjęcia i mają dużo pikseli – czyli właściwie mają to samo co pozostali producenci mają do zaoferowania. A nie, pozostali producenci uparli się, by demoralizować fotografów możliwością filmowania w 4K.

Fuji, Panasonic, Sony jeszcze niedawno znani byli z produkcji zupełnie nikomu niepotrzebnych rzeczy – klisz filmowych, telewizorów i plejstejszynów. Canon stworzył filmowanie aparatami fotograficznymi. Dzisiaj wspomniani producenci zastanawiają się jakby tu pozbyć się rolling shuttera w matrycy CMOS, gdy tymczasem Canon zabawia swoich fanów możliwością filmowania w FHD. To trochę jakby dzisiejszym dzieciom zamiast drona dać na komunię drewnianego konia na biegunach – zasadniczo również można się tym pobawić, ale jednak obciach.

Fujifilm XT2 – nowość w 4K

Przykład Canona pokazuje, że nawet najbardziej rozwinięty kapitalizm opiera się na sile charakteru menedżmentu niż na racjonalnych przesłankach. Jak menedżer przekona zarząd firmy, że nikt nie potrzebuje bezlusterkowców lub popularnych lusterkowców filmujących w 4K , które będą miały wygrawerowane logo legendarnej firmy, to wbrew wszelkim znakom na niebie, ziemi, forach i blogach zarząd zarządzi produkcję aparatów które nikogo nie będą interesowały. To się nazywa siła sugestii.

Tyle w kwestii moich żalów – swego czasu zadeklarowanego canonofila. Dziś się zastanawiam nad Sony lub Panasem albo nawet Fuji.