Firma Canon dodała do swojej oferty aktualizację dla lustrzanki EOS 5D mark IV, która dodaje wyczekiwany od dawna przez filmowców profil C-Log.

O tym, jak bardzo brak prawdziwego profilu logarytmicznego doskwierał użytkownikom lustrzanek Canona, niech zaświadczy fakt, że powstawało kilka jego protez. We wrześniu zeszłego roku swojego „Custom Loga” opublikował Andrew Reid z bloga EOSHD. Z kolei nie dalej niż miesiąc temu w sieci pojawił się C-Log autorstwa Jamesa Millera. W końcu i sam producent spostrzegł ten trend i wypuścił aktualizację dla lustrzanki 5D mark IV, która dodaje do niej oficjalnego, autoryzowanego C-Loga.

Co ciekawe, aktualizacja nie jest jedynie programowa i wymaga wysłania swojego „marka czwórki” do autoryzowanego serwisu. Z tego też powodu jest ona płatna – kosztuje 99$, czyli tyle samo co na przykład V-Log dla Panasonika GH5.

Zmiany nie ograniczają się do samego nowego profilu. Wraz z nim dostajemy też możliwość wrzucenia sobie stosownego LUT-a na podgląd (funkcja display assist). Z kolei w obrębie samego profilu możemy regulować nasycenie, barwę oraz poziom wyostrzania. Uzbrojony w nowy profil aparat ma, według deklaracji producenta, oferować rozpiętość dynamiczną 12EV (maksymalna wartość jest osiągana dla iso 400).

C-Log nie koliduje z pracą autofokusa Dual Pixel CMOS AF. Wymaga natomiast pracy w trybie w pełni manualnym i nie pozwala na korzystanie z funkcji filmowania HDR. Producent nie zaleca też stosowania C-Loga w połączeniu z korekcją winietowania, ponieważ może to spowodować odczuwalny wzrost szumu.

Z jednej strony jest to oczywiście krok w dobrym kierunku, za który należy firmę pochwalić. Z drugiej likwiduje on tylko jeden z trzech filmowych problemów tego modelu – w trybie 4K nadal zostajemy z monstrualnym cropem i kodekiem rodem z lat ’90. Nie mogę więc z czystym sumieniem napisać, że „Canon wrócił do gry”. Ale przynajmniej wykonał pierwszy ruch w dobrą stronę.

DaVinci