Temat - studniówka.
Wczoraj po raz kolejny byłem świadkiem pewnej sytuacji, której do końca nie rozumiem (filmuję studniówki 4 sezon). Chodzi mi o moment zabawy klasy zakończonej podziękowaniem dla wychowawcy (ostatnio modne wszelakie "evolution of dance"). 5 klas w lokalu więc i foto potentatów też masa. Zabawa pierwszej klasy - ustawiłem się gdzieś w tłumie by z ciekawości zobaczyć ale nie kręciłem. Reszta kamerzystów się rzuciła i kręcili. Po godzinie moja klasa i się zaczyna problem. Przygotowuję się z flycamem na wejście razem z występującymi. Mieli przygotowany śpiew i taniec, zaraz pod orkiestrą gdzie było ciasno (sala dopiero potem się "poszerzała") i tłum stał tylko z jednej strony. Pełne skupienie na ujęciach, na utrzymaniu rączki i nagle czuję rekę na plecach i mnie ktoś przesuwa. Okazało się, że jeden z kamerzystów. Cała reszta oczywiście też filmowała (zapewne połowie ludzi zasłaniając). Olałem i biegam dalej. Po minucie inny do mnie: "kolego, ale nie jesteś sam" (okazało się, że stanąłem przed nim). Odrzekłem stanowczo "Sorry moja klasa".
Filmuję na podkarpaciu i powiedzcie mi czy gdzie indziej też się kręci zabawy innych klas? Rozumiem jak klasa poprosi o zabawy innych, ale wtedy to się ustawiam i robię plany ogólne z daleka lub na statywie - zostawiając pole do popisu kamerzyście od danej klasy, a nie ustawiam się w najlepsze miejsca (zwłaszcza, że tego było mało).
Bo wiadomo przy polonezie, gdzie są wszystkie klasy - kto pierwszy zajmie pozycje, a w tańcach jak mam parkę za kamerzystą to nie przechodzę mu przed obiektywem, tylko za, albo kamera (no aparat - wiem
Po wszystkim podszedł do mnie jeden z kamerzystów, który siedział koło mnie i do mnie "dla kolegi żółta kartka", ale to było z uśmiechem. Porozmawialiśmy i właściwie mi przyznał rację.
Nie wspominając o sytuacji sprzed 2 tygodni, gdzie pewien "zawodowiec" centralnie wpieprzył mi się na wręczanie kwiatów wychowawcy przez dwójkę dziewczyn (ustawili się świetnie, czyli hmm "trójkątnie" - jak na przysiędze ślubnej), a koleś idealnie na wprost, 1,5 metra przed nimi. Myślałem, że mu coś zrobię. Nawet orkiestra mi potem mówiła, że widzieli i śmiali się. Szkoda tylko, że ja mam niewyostrzone ujęcie (też na flycamie).






