Ocena redakcji

Średnio. A szkoda, bo temat i wcześniejsze prace Autora zapowiadały progres, a mamy regres.

3
naświetlenie
5
kolor
5
montaż
7
ruch kamery
7
muzyka
8
pomysł
6
kompozycja kadrów
Urlop na Podlasiu Marcina Nowaka jest polskim akcentem w szerokiej gamie podróżniczych produkcji Autora. Dzieło nie zachwyca. A szkoda, bo temat dobry, krajobraz ładny, a błędy Autora szkolne.

Po pierwsze – technika. W pracy Urlop na Podlasiu pomysły na ujęcia są, ruch kamery – jazdy, drony, zwolnienia i przyspieszenia są, a brakuje prawidłowego naświetlenia. Proszę zerknąć na dowolny dokument z Sundance czy  na dowolne zdjęcie z World Press Photo – pomijając wzniosłe treści, które niosą te produkcje, to są one prawidłowo naświetlone. Od tego się zaczyna.

Dlaczego nikt nie rozczula się nad poziomem bieli u Spielberga czy Kubricka? Bo to jest oczywiste, że film musi być porządnie wyeksponowany (podaję tych dwóch filmowców, bo zarówno Kubrick- kolekcjoner obiektywów i kamer – miał, a Spielberg ma świra na punkcie techniki filmowej. Ten drugi zatrudnia nawet największego eksperymentatora kamery – Janusza Kamińskiego). Źle naświetlony kadr, to kadr stracony. A w filmie Marcina Nowaka, aż się roi od prześwietleń (np.: 0:26-0:29, 1:14), pustych bieli (np.: 0:16 – 0:19, 1:16) i nieźle wymyślonych (np.: 0:51, 1:23, 1:35), ale wypalonych ujęć.

Po drugie geometria – Architektura to sztuka pionów, poziomów i kątów prostych. Nawet najbardziej organiczne budownictwo (Zaha Hadid) i dekonstruktywne (Frank O. Ghery) nie mogłoby powstać bez pionu i ekierki. Horyzont zawsze jest poziomy – i nie ma przebacz. Programiści Adobe i BlackMagic dwoją się i troją by ułatwić cyfrowym twórcom opanowanie perspektywy i geometrii, bo to są niezwykle ważne parametry kadru – mówią nam, że zdjęcie lub film zostały zrobione na Ziemi, gdzie funkcjonują podstawowe prawa fizyki. Rozróżniajmy deformacje optyczne (ultraszeroki kąt, dystorsja obiektywu, rybie oko) od zwykłych błędów źle ustawionej kamery.

Po trzecie – brak opracowania koloru. Większość filmu Urlop na Podlasiu sprawia wrażenie jakby poszczególne klipy zostały wyjęte z kamery i sklejone na montażu. Wyszło w kamerze, nada się do filmu. Trochę to wygląda, jakby Autor hołdował idei niedouczonych fotografów – „po zrobieniu zdjęcia nie dotykam photoshopa”, jakby układ matryca-procesor w aparacie nie wykonywały żadnych czynności korygujących obraz i zawsze dawały nam tzw. obraz naturalny. Nic bardziej błędnego. Kamera zapisuje obraz w sposób optymalny dla postprodukcji – jeśli stosujemy jakiś rozszerzający dynamikę profil, lub zgodny z pomysłem jakiegoś zatrudnionego przez producenta kamery programisty. A film jest dziełem autora zdjęć, a nie profilu czy programisty. Nie będę się tu rozwodził na temat koloru w filmie, ale warto by było by Autor spróbował to zagadnienie zgłębić. Bo biorąc pod uwagę Jego pracowitość i chęć zaistnienia na pewno wyjdzie mu to na dobre. Zacząłbym tutaj, tutaj i tutaj.

Uff. Teraz o samym filmie, czyli co by było gdyby wszystkie wymienione powyżej błędy techniczne nie zaistniały.

Początek trochę chaotyczny. Szybkie chlastanie krótkimi ujęciami wykonanymi na powolnym slajderze wydaje mi się mało spójne. Bo jakoś te szybko/wolno mi tu nie pasuje. Wystarczyło zrezygnować z ujęć ze slajdera i dać dwa razy więcej ujęć statycznych – a uzyskalibyśmy efekt kalejdoskopu – tak przynajmniej zrozumiałem ten koncept. W dalszej części filmu też jakoś nie pasuje mi rytm zmiany ujęć i korelacja szybkości slajdera ze zmiennością kadrów. Trochę to wyszło szarpane, a chciałoby się by obraz płynął jak slajder przy jednoczesnej rytmicznej zmianie kadrów. Wyszło jak nieprzemyślana sklejka dowolnych ujęć.

Muzyka – epicka i monumentalna. Nieźle pasuje do kadrów z drona, nie do końca mi brzmi w skromniejszych ujęciach wnętrz, wiejskich chat i detali.

Tajemnicza postać od tyłu. Nie rozumiem o co chodzi z tą dziewczyną filmowaną od strony pleców. Aż zerknąłem na pozostałe dzieła Autora i tam również Autor zastosował ten sam chwyt. Załóżmy, że to element nadający spójność twórczości Autora. Niemniej nadal go nie rozumiem.

Konkludując: Film niestety stał się ofiarą Autora. Mamy temat, mamy pomysł, ale niestety brak w nim zapału Twórcy do zrealizowania filmu do końca. Starając się być rzetelnym recenzentem obejrzałem pozostałe dzieła Marcina Nowaka, by poznać jego twórcza ścieżkę i trochę jestem rozczarowany. Urlop na Podlasiu wyszedł słabo w porównaniu z pozostałymi pracami. Marcin Nowak ma na swoim koncie klika ciekawych filmów, jest entuzjastą podróży, a zrealizowany z Anną Nowak (to pewnie ta tajemnicza postać, której plecy mamy możliwość podziwiać) film Kioto Follow Me został wyróżniony i nagrodzony przez Japońskie Ministerstwo Turystyki. Trochę szkoda, bo chciałoby się to Podlasie zobaczyć równie piękne jak Kioto.

Zdjęcie profilowe Wojciech Franus

Kim jest redaktor? Wojciech Franus

Dwa lata jako fotoedytor Gazety Wyborczej, półtora roku jako kierownik działu fotograficznego tygodnika Polityka, 8 lat jako dyrektor artystyczny National Geographic Polska. Poza tym praca w miesięczniku Podróże oraz agencji fotograficznej EAST NEWS. Nic, co korzysta z naświetlenia nie jest mu obce. ;)