Niniejszy tekst jest kontynuacją pierwszej części wyników testu kamer.

Zgodnie z zapowiedzią, w drugiej części przyjrzymy się aliasingowi, kodekom i możliwości kolorowania materiału.

 

Aliasing (i nie tylko)

Aliasing sensu stricte oraz mora są niemalże nieobecne we wszystkich testowanych urządzeniach. Przy okazji filmowania tablicy testowej wynikło jednak kilka innych interesujących rzeczy. Pierwszą z nich są odchyłki od balansu bieli. Tablica przez cały czas trwania testu oświetlona była tą samą lampą o temperaturze barwowej 5500K. Ta sama lub możliwie bliska wartość ustawiona była również na wszystkich kamerach. Mimo tego obraz z nich różnił się pod względem kolorów. Najlepiej wypadły Ursa oraz FS7, które z kolorystyką trafiły praktycznie w punkt. Drugie miejsce otrzymuje A7s, z którego obraz był lekko niebieskawy. Stawkę zamykają Cion i LS300, które najbardziej rozminęły się z bielą odpowiednio dając za niebieski i za żółty obraz. Na potrzeby testu aliasingu obrazy ze wszystkich kamer zostały sprowadzone do czarnobieli, więc na poniższym filmie odchyłki nie będą widoczne.

Druga interesująca sprawa to wyostrzanie lub zjawisko mu pokrewne, objawiające się zaakcentowaniem granic między białymi a czarnymi elementami tablicy. Wszystkie urządzenia testowane były z wysokiej klasy obiektywami pracującymi w optymalnym zakresie przysłon, zakładamy więc, że wpływ optyki jest w tym przypadku pomijalny. Wspomniane „obwódki” najsilniej widać w kamerach AJA i JVC. W niewielkim stopniu zjawisko to widoczne jest również w A7s. Najlepiej ponownie wypadają Ursa i FS7.

 

Kodeki

Przy okazji niniejszego testu postanowiliśmy skonfrontować wszystkie kamery z redakcyjną skrzynką do przeciążania kodeków. O idei jej działania można szerzej przeczytać w artykule o kodekach. Ponieważ w większości przypadków materiał zapisywany był w ProResie lub XAVC, nie spodziewaliśmy się zobaczyć żadnych spektakularnych artefaktów (np. takich jak te, które pokazało AVCHD we wspomnianym artykule o kodekach). I rzeczywiście zbyt wiele ich nie było. Obraz z FS7, Ursy i Ciona (z którego ujęcie jest minimalnie nieostre, za co przepraszamy) wygląda absolutnie prawidłowo. Pomimo prób przeciążenia kodeka nadmiarem informacji, koło na tablicy testowej zachowało swój kształt, a plamy światła nie mają widocznej posteryzacji. Nieco gorzej wypadł Sony A7s i jego XAVC-S. Kodek który bez problemu wygrywał z AVCHD, tutaj, w starciu z ProResem i bardziej profesjonalnym XAVC pokazał nieco artefaktów – w miejscu nakładania się plamy światła i okręgu na tablicy kształt jego krawędzi jest nieco zaburzony. Najgorzej wypadło h.264 zaimplementowane w kamerze JVC. W jego przypadku widać wyraźnie zarówno zaburzenia krawędzi okręgu jak i posteryzację plam światła. Potwierdza to, że 150Mbit/sek przy h.264 to jednak odrobinę za mało jak na obraz Ultra HD.

 

Korekta ekspozycji

W pierwszej części testu zaprezentowaliśmy materiał, w którym widać prześwietlenia i niedoświetlenia. Poniżej próbujemy natomiast przywrócić ekspozycję ujęciom niedoświetlonym o 2EV. Ze względu na różne profile obrazu, bazowe czułości i obiektywy pojawił się problem z definicją identycznej ekspozycji. Zdecydowaliśmy się na najbliższe praktycznym sytuacjom na planie rozwiązanie empiryczne, tj. za poprawną ekspozycję uznawany był moment gdy najjaśniejsze obszary twarzy modelki nie były przepalone. Niedoświetlenie o 2EV było następnie realizowane poprzez przymknięcie obiektywu o 2EV wg podziałki na jego pierścieniu przysłony.

Ze względu na niską czułość przy której dostępny jest profil logarytmiczny (iso 200) konkurencję tę wygrywa Blackmagic Design Ursa, z której obraz po rozjaśnieniu zachował detale w cieniu oraz szumi w niewielkim stopniu i, co ważne, równomiernie, utrzymując przyjemną strukturę ziarna. Drugie miejsce przypada FS7, która również zachowuje wszystkie detale, ale szumi przy tym nieco bardziej i w nieco mniej elegancki sposób. Biorąc jednak pod uwagę, że tryb s-log w tej kamerze dostępny jest dopiero od iso 2000, a zatem wartości dziesięciokrotnie wyższej niż w Ursie, możemy uznać, że w realnej, bardziej reporterskiej sytuacji, to kamera Sony wygra.

Dalsza klasyfikacja uczestników testu sprawia pewne problemy. Z jednej strony mamy kamerę AJA Cion, która po rozjaśnieniu daje niemal wolny od szumu obraz (a tam gdzie szum widać, jest on przyjemny dla oka) ale niestety również całkowicie pozbawiony detali w cieniach. Z drugiej strony mamy A7s i LS300, które detale w cieniach zachowują (Sony robi to lepiej niż JVC) ale kosztem odpowiednio „mrówek” w czerniach (np. na koszulce) oraz brzydkiego „kratkowanego” szumu na całym tle i w innych ciemniejszych miejscach. W tym przypadku zatem decyzję o tym, który obraz jest bardziej akceptowalny pozostawiamy czytelnikom.

 

Korekcja barwna

Jako dodatek na koniec testu pozwoliliśmy sobie na kilka prostych testów kolorystycznych na materiale. W większości sprowadzały się one do nałożenia LUT-a i ewentualnej dodatkowej korekty prostym globalnym efektem (typu 3-way color corrector). Ze względu na dziwne niebieskie odbarwienie pojawiające się w materiale z Cion-a na iso 500, zdecydowaliśmy się wykonać testy zarówno dla tej wartości, jak i dla najniższej, czyli iso 320. Zestawienie to ma charakter czysto poglądowy i estetyczny, jego wyników nie ma sensu oceniać. Z punktu widzenia samego kolorowania przyjemnie zaskoczył nas materiał z JVC, która w trybie Wide Dynamic Range generuje stosunkowo łatwo dający się kolorować obraz. Równie sprawnie poszło z Ursą i A7s, do którego od czasu premiery wyszło bardzo dużo dobrze działających presetów i tabel LUT. Nieco problemów było z kolei z materiałem z Cion-a ze względu na duży kontrast oraz z FS7 ze względu na wpadające w niebieski cienie, które trzeba było nieco „prostować”.

 

Parę zdań o każdej z kamer

Pora na krótkie podsumowanie tego, co zaprezentował nam każdy z uczestników.

AJA Cion

Na pierwszy rzut oka wydaje się „przegranym” tego testu. Nie należy jednak zapominać o pewnych jej zaletach, których w tych warunkach nie było okazji przetestować – np. możliwości pracy w 120 kl/sek w 4K i Ultra HD w RAW-ach. Sprawia to, że kamera ta może znaleźć miejsce w studiach przy produkcji reklam, ujęciach na green screenie i tym podobnych projektach realizowanych w całkowicie kontrolowanych warunkach. Zdecydowanie nie jest to kamera reporterska.

Blackmagic Design Ursa

Podobnie jak poprzednik, to również zdecydowanie nie jest kamera reporterska. Duża, ciężka, skonstruowana z myślą o obsłudze przez więcej niż jedną osobę. Ze względu na większą tolerancję na nieprawidłową ekspozycję może być też rozważana przy planach filmowych np. usytuowanych w plenerze i obciążonych większym ryzykiem zmiennych warunków oświetleniowych.

JVC GY-LS300

Osobiście pokusiłbym się o nazwanie tej kamery swego rodzaju następcą Panasonica AG-AF101. Ten sam bagnet, ta sama naprawdę świetna ergonomia i te same problemy z jakością obrazu. O ile stara 101-ka jakościowo wypadała mniej więcej jak GH1, o tyle LS300 minimalnie ustępuje GH4, choć pod wieloma względami absolutnie nie ma się czego wstydzić. Kamera dla ludzi pragnących świetnej reporterskiej ergonomii, którzy w pracy nie potrzebują czułości wyższych niż iso 1600 („3200” ze speedboosterem). W sytuacji kontrolowanej również się sprawdzi, ale nie tak dobrze jak konkurencja. Dodatkowy plus za możliwość wykorzystywania różnych wycinków matryc od Super35 do Mikro Cztery Trzecie (a wszystko nadal w 4K).

Sony A7s

Najbardziej hybrydowe i uniwersalne urządzenie w całej stawce. Z jednej strony aparat fotograficzny, z drugiej urządzenie o wystarczająco dobrej ergonomii i potężnym zapasie czułości pozwalającym na pracę reporterską (choć tylko w HD, bo po podłączeniu rejestratora, całość robi się mniej znośna ergonomicznie), z trzeciej wraz z rejestratorem kamera 4K którą na upartego, pomimo jedynie 8-bitowego zapisu, można też wziąć w warunki kontrolowane. Oczywiście uniwersalność ma swoją cenę – za wyjątkiem poziomu szumów pod każdym innym względem A7s to kompromis. Do kontrolowanych sytuacji brak mu rawów czy choćby 10 bitów, do reporterskich wbudowanych filtrów szarych i dużej baterii. Zdecydowanie do rozważenia dla miłośników bardzo słabego oświetlenia oraz osób, które jeszcze nie wiedzą, jaką gałęzią filmowania chciałyby się zająć.

Sony FS7

Kamera, która znalazła się w teście nieco „poza konkurencją” jako wykraczająca poza założone na starcie widełki cenowe. W założeniu miała stanowić swego rodzaju odnośnik jakościowy i pomijając niewielkie wpadki (np. niebieski zafarb w cieniach) tak właśnie było. Bardzo dobra ergonomicznie, a przy tym z wystarczająco dużym „zapasem mocy” żeby spokojnie poradzić sobie także np. na planie filmu niezależnego.

 

Podsumowanie

Pierwszy redakcyjny test kamer mamy za sobą. Pewne rzeczy się udały, inne mniej, na pewno za to znacznie zwiększyło się nasze doświadczenie w kwestii przeprowadzania tego typu procedur. Mamy nadzieję, że wkrótce uda się zorganizować kolejne i że okażą się one pomocne i interesujące.