Obiektywy

Kolejna duża różnica (zasługująca w sumie na osobny rozdział) to optyka – w kamerze znajdziemy obiektyw o fizycznych parametrach 9,3–111,6mm f/2,8-4,5. Co dziwne, podczas testu Sony AX700 pokazywało na długim końcu wartość przysłony f/4, a nie f/4,5. Z kolei w aparacie Sony RX10 mark IV zainstalowano obiektyw 8,8–220 mm f/2,4-4. Ekwiwalenty ogniskowych dla pełnej klatki wynoszą odpowiednio 29-348mm oraz (z poprawką na dodatkowego cropa) 27–650mm. Poniżej film, jak to wygląda w praktyce.

Zrobiłem też pobieżne notatki na temat tego, jak zmienia się światło obiektywów w zależności od ogniskowej. Niestety nie udało mi się zmusić któregokolwiek urządzenia, by wyświetlało ogniskową w milimetrach, więc użytą skalą jest procentowa wartość zakresu. Tak to wygląda:

Sony AX700

  • f/3,1 – prawie od razu
  • f/3,4 – w 20% zakresu
  • f/3,7 – w 40% zakresu
  • f/4,0 – w 2/3 zakresu

Sony RX10 mark IV

  • f/2,5 – od razu
  • f/2,8 – 10% zakresu
  • f/3,2 – 20% zakresu
  • f/3,5 – 30% zakresu
  • f/4,0 – 50% zakresu

Jak widać, problem jest ten sam co zawsze – jeśli chcemy pracować w pełni manualnie i nie mieć zmian ekspozycji przy zoomowaniu, to musimy pracować na f/4. Mimo najnowszej generacji sensorów, jest to zbyt ciemno do niektórych zastosowań. W związku z powyższym powtórzę to, co chyba zawsze powtarzam – najlepszym obiektywem do 1-calowej matrycy był ten stosowany w pierwszych dwóch generacjach Sony RX10 o ekwiwalencie 24-200mm i ze stałym światłem f/2,8. Z punktu widzenia filmu jest to naprawdę nie do przecenienia. Tymczasem zamiast bardziej użytecznej filmowo optyki firma niezmiennie woli wciskać nam marketingowe slogany o długości zooma.

Oba obiektywy są stabilizowane i stabilizacja działa porównywalnie. Nie jest to 5-osiowa hybrydowa stabilizacja matrycy i obiektywu jak w GH5 czy Olympusach, ale do nagrywania “z ręki” ujęć na dłuższych ogniskowych spokojnie wystarcza.

Optycznie oba obiektywy sprawują się bardzo dobrze, choć oczywiście trudno jednoznacznie ocenić, ile w tym pracy optyków, a ile procesora obrazu usuwającego dystorsję, aberracje chromatyczne i inne usuwalne programowo wady. Ale skoro efekt jest ok, to chyba nie ma co nad tym dywagować – są od tego inne portale. Jedyne zastrzeżenie mam do nieco bardziej miękkiego obrazu na maksymalnych ogniskowych w aparacie. Nie sprawdziłem też podatności obu konstrukcji na flary.

Autofokus

Z tematem obiektywów nieodłącznie powiązany jest autofokus. Zarówno Sony AX700, jaki RX10 mark IV oferują detekcję fazy na matrycy, co powinno gwarantować sprawne i celne ustawianie ostrości. W praktyce jest naprawdę nieźle, a na pewno lepiej niż w starszych modelach, czy pozbawionej detekcji fazy (lub Dual Pixela) konkurencji. W dobrym świetle podążenie za człowiekiem idącym w stronę kamery (czyli w jednej z najtrudniejszych sytuacji dla układu AF) przebiega sprawnie. Obrazują to poniższe filmy.

Nie obyło się jednak bez wpadek, choć te miały miejsce tylko w kamerze. Zakładając, że układ AF raczej nie spudłuje z daleka w statyczny cel, nie wyłączyłem go przy nagrywaniu sampli prezentujących poziom szumu i profile obrazu. I część tych ujęć, o dziwo, wyszła minimalnie nieostra. Pojawią się one w dalszej części testu. Aparat żadnych tego rodzaju problemów nie wykazywał. Nie wykluczam też błędu użytkownika – materiały testowe były nagrywane pod presją czasu, co nigdy nie pomaga.

Strony: 1 2 3 4 5