Sony A6300 to jeden z najbardziej interesujących filmujących aparatów w ostatnim czasie. Przyjrzyjmy się, co już o nim napisano.

Pierwsze egzemplarze zaprezentowanego niedawno aparatu Sony A6300 powoli trafiają do testerów oraz do dystrybucji. My również zamierzamy przetestować ten interesujący korpus.

Zanim to jednak nastąpi, przyjrzyjmy się, co już jest dostępne w sieci, aparat bowiem przewinął się przez ręce kilku testerów. Na początek materiał w obcym dla nas języku, porównujący A6300 z, jeśli wierzyć opisowi, GH4.

Co interesujące, przy tej samej ekspozycji, aparat Sony musi mieć przysłonę przymkniętą o 1 EV. Podobną rozbieżność zanotowałem pomiędzy GH4, a kamerą tego samego producenta, DVX200. Nie mając referencji uznałem wówczas, że to bardziej zaleta kamery, niż wada GH4-ki, patrząc jednak na materiał powyżej zaczynam się obawiać, że z czułościami we flagowym aparacie Panasonika może być coś nie tak. Potwierdza to zresztą wynik pomiaru przeprowadzonego przez DXO. Ale my nie o tym…

Kolejne porównanie to zamieszczony poniżej test, w którym w szranki z nowym Sony stanął zbierający dobre opinie Panasonic G7. Na moje oko, ogólny poziom szumu jest podobny, natomiast obraz z Sony zachowuje minimalnie więcej szczegółów (wydaje się, że odszumianie działa słabiej). Widać też minimalnie więcej detali w cieniu, ale to akurat sprawa tylko i wyłącznie profili obrazu, które trudno spasować między dwoma tak różnymi korpusami.

Biorąc pod uwagę, że oba aparaty mają bardzo podobny rozmiar piksela (Panasonic – 3,75; Sony – 3,88 µm) różnicę byłbym skłonny zrzucić na karb odczytu całej matrycy (6K) w Sony A6300 zamiast jedynie wycinka o rozdzielczości 4K (Panasonic).

Kolejne materiały na temat omawianego modelu zaprezentował portal Cinema5D. Poniżej ten sam film w wersji pokolorowanej oraz surowej. Na stronie z artykułem można za darmo pobrać zastosowane przy koloryzacji LUT-y.

Kilka dni później, na tym samym portalu pojawił się artykuł prezentujący osiągi aparatu w słabym świetle. Materiał w tym przypadku występuje jedynie w wersji pokolorowanej. Zakres użytych czułości sięga od 2000 do 25600 iso. Przyznam się szczerze, że wygląda to naprawdę nieźle.

Krótki przegląd profili obrazu, tym razem zamieszczając surówkę, przygotował też Max Yuryev. Dla chętnych w opisie filmu znajduje się link do nagranych przez niego materiałów.

Czas na kolejny aspekt, często będący piętą achillesową nowych korpusów Sony, czyli przegrzewanie. Jeden z blogerów przeprowadził godzinny test i podzielił się swoimi wrażeniami w tej materii. Podobno jest całkiem dobrze.

Swoje kilka zdań na temat nowego korpusu dorzucił też operator i bloger Andrew Reid na swojej stronie EOSHD. Materiały, do których udało mu się dotrzeć skupiają się głównie na działaniu układu autofokusa.

Wszystko wydaje się wskazywać, że Sony A6300 okaże się fajnym, wartym uwagi filmującym aparatem. Z wydaniem ostatecznego werdyktu wstrzymam się jednak do momentu, aż sam będę go mógł przetestować. Cudze materiały są ciekawe, ale możliwość „przeczołgania” danego korpusu własnoręcznie jest jednak niezastąpiona. Obiecuję opublikować test tak szybko jak to tylko będzie możliwe 🙂