Zapraszamy do lektury drugiej części naszego praktycznego poradnika, którego tematem są profile obrazu w bezlusterkowcach Sony.

W pierwszej części niniejszego poradnika omówiłem profile obrazu pod kątem odwzorowania jasności. Tym razem, zgodnie z obietnicą, skupię się na kolorze. Dla wielu to właśnie on jest największą bolączką aparatów Sony i powodem wiecznego wyczekiwania na „poważny aparat do filmowania” od Canona, którego ten ostatni uparcie nie chce wypuścić.

Ale dość o polityce, mamy ważniejsze tematy. A zatem – kolor.

Na potrzeby powstania niniejszego materiału przed obiektywem dzielnie występowała Kaja. Będzie jej miło jeśli zajrzycie na jej bloga.

Trochę teorii

Tak jak poprzednio, zaczniemy od małego wprowadzenia z obrazkiem.

Znajdujący się na obu ilustracjach tęczowy obiekt o kształcie luźno przypominającym podkowę, to umowna reprezentacja wszystkich barw, jakie widzi człowiek. Oczywiście w tym momencie oglądacie go lepszym lub gorszym monitorze, więc do wszystkich kolorów świata droga daleka, niemniej na potrzeby wykładu będzie to musiało wystarczyć.

Używane w matrycach czy monitorach (a konkretniej w pikselach i subpikselach) filtry kolorystyczne mają swoje określone barwy wynikające z użytych przez producentów substancji chemicznych. Jeśli barwy te naniesiemy na nasz podkowiasty wykres, to okaże się, że wszystkie kolory, jakie dany aparat jest w stanie zarejestrować, a monitor wyświetlić mieszczą się w trójkącie, jaki wyznaczą trzy punkty im odpowiadające. Punktom tym można przypisać współrzędne na osi pionowej i poziomej. I voila – właśnie stworzyliśmy przestrzeń barwną.

Aby zapewnić jednakowe wyświetlanie kolorów na różnych urządzeniach przestrzenie te (a zatem współrzędne ich wierzchołków) ustandaryzowano. Najpopularniejsze w fotografii to sRGB, Adobe RGB i ProPhoto RGB. W filmie najczęściej zetkniemy się z Rec.601 (telewizja SD), Rec.709 (telewizja HD), DCI P3 (kino) oraz Rec.2020 (telewizja 4K, która dopiero nadejdzie).

Jakie ma to przełożenie praktyczne?

Najważniejsze, co z powyższej teorii musimy zapamiętać, to fakt, że większość tego co oddajemy lub gdziekolwiek emitujemy (w internecie też) jest w przestrzeni Rec.709. Aparat z kolei ma znacznie większą przestrzeń barwną. Po co? Z bardzo prostego powodu. Jeśli pojedziemy w amazońską dżunglę, gdzie rośliny mają odcienie zieleni mieszczące się na samej górze podkowiastego wykresu, to fajnie by było, gdyby nasz sprzęt zarejestrował te odcienie jako różne zielenie, a nie jedną i tą samą. Jeżeli natomiast, tak jak ja na filmie ilustrującym ten artykuł, nagrywacie w pochmurny, jesienny dzień, to Rec.709 z zapasem wystarczy by zarejestrować wszystkie barwy, jakie ów pochmurny dzień ma nam do zaoferowania.

I tu dochodzimy do sedna. Jeśli taki mało intensywny kolorystycznie obraz nagramy z wykorzystaniem szerokiej przestrzeni barwnej (S-Gamut), to kolory będą jeszcze bardziej sprane. Gdzieś pomiędzy nagraniem a emisją aparat lub program do montażu przeskalują nam wielki trójkąt S-gamuta na mały trójkąt 709-ki. Wskutek tego barwy znajdą się bliżej „środka” podkowy i będą właśnie przez to mniej nasycone.

Jeśli natomiast od razu ustawimy w aparacie „color mode” na jakiś mniejszy, otrzymamy żywsze i łatwiejsze w edycji kolory. Ale gdy z tym ustawieniem pójdziemy nagrywać coś bardziej kolorowego, ryzykujemy nieprawidłową rejestrację najintensywniejszych barw. Choć trzeba uczciwie przyznać, że szanse na zaobserwowanie tego zjawiska są niewielkie.

Przykład filmowy

Co ważne, profile obrazu w aparatach Sony pozwalają na ustawianie krzywej gamma i koloru („color mode”) niezależnie od siebie. Zalety tego rozwiązania odkryłem jakiś czas temu, realizując większe zlecenie na kamerze Sony FS7. Łącząc w ramach eksperymentu gammę S-Log3 z trybem koloru „Cinema” otrzymałem łatwiejszy w edycji obraz, który nadal rejestrował całą rozpiętość dynamiczną sceny. A przy tym miał przyjemne, żywe kolory.

Z kolei zawodowy kolorysta, którego materiał porównujący RAW-y z 10- i 8-bitowymi kodekami swego czasu wrzucaliśmy na nasz fanpage, rekomenduje kombinację: S-Log2 i tryb koloru „Pro”. Dodajmy, że jest on posiadaczem modelu A7s mark II.

Po kilku próbach przy okazji różnych zleceń, postanowiłem nagrać w tych samych warunkach wszystkie profile obrazu i ich kombinacje, jakie uznałem za „rozsądne” i je porównać. Tak jak poprzednio, prezentuje je film.

Tak jak w pierwszej części poradnika, także i tutaj omówię po kolei prezentowane przykłady.

  1. ITU 709. Za punkt wyjścia i odniesienie dla innych ustawień wybrałem standard telewizyjny. Próba wyciągnięcia detali z cienia przy ekspozycji ustawionej na niebo, zgodnie z oczekiwaniami wyciąga dużo brzydkiego szumu. Szczegółowość ciemnych partii obrazu również pozostawia nieco do życzenia.
  2. S-Log2 + S-Gamut. Zaskoczenia nie ma – po „wyprostowaniu” szumi mniej mimo wyższej czułości (najniższe iso w S-Logu to 800). Kolorom, podobnie jak powyżej, nieco brakuje do ideału.
  3. S-Log3 + S-Gamut. Szumu w cieniach jeszcze mniej, kolory identyczne jak powyżej (co nie powinno zaskakiwać – „color mode” się nie zmienił).
  4. S-Log2 + Cinema. W porównaniu z S-Gamutem surowe kolory są bardziej nasycone i przyjemniejsze. Po korekcie warto zwrócić uwagę na lepiej wyglądającą skórę na zbliżeniu. Jaśniejsze partie twarzy mają kolor dużo bliższy ciemniejszym.
  5. S-Log2 + Pro. Tryb kolorów Pro daje nieco bardziej nasycone czerwienie i kolory skóry niż Cinema. Po korekcie różnice między jednym a drugim są znikome (dodanie lub odjęcie czerwieni w środku zakresu to jeden ruch krzywą czy kołem koloru).
  6. S-Log3 + Cinema. Różnice w stosunku do S-Gamuta są identyczne jak w przypadku S-Loga2.
  7. S-Log3 + Pro. Tu też uwagi są identyczne jak w przypadku analogicznej kombinacji z S-Logiem2.
  8. Pod koniec filmu zamieściłem przykłady korekcji wspartych LUT-ami. W moim odczuciu odpowiednie dobranie presetu LUT niweluje wcześniejsze różnice, widoczne przy prostych manualnych korekcjach podstawowymi efektami. Ostateczny efekt dla S-Gamuta i koloru Pro staje się praktycznie nierozróżnialny.
Podsumowanie

Który zatem tryb koloru wybrać? Ja chyba zostanę przy kombinacji S-Log3 + Pro. Z jednej strony zachowuje ona możliwie dużą dynamikę, z drugiej jest stosunkowo łatwa do manualnego wykolorowania, nawet jeśli nie mamy czasu na bawienie się LUT-ami. Oczywiście przy mniej dynamicznych (pod względem jasności) scenach nic nie stoi na przeszkodzie żeby zejść do S-Loga2 czy któregoś Cine.

Sprawdzonej kombinacji na wypuszczanie z kamery możliwie „gotowego” obrazu nie mam. Praktycznie nigdy w pracy nie zdarzają mi się sytuacje, w których nie ma czasu choćby na szybką korekcję. Niemniej, gdyby się taka zdarzyła, to pewnie szukałbym kombinacji bazującej na gammie ITU 709 (800%) lub Cine2 i którymś trybów kolorystycznych dających przyjemne barwy (Movie, Cinema, Pro).

Mam nadzieję, że ten dwuczęściowy poradnik pomoże opanować profile obrazu i ich możliwości. Nie zapominajmy, że one są tam po to, by ułatwić nam życie, a nie je utrudniać. Warto zatem tych ułatwień poszukać i dobrać kombinację ustawień najbardziej odpowiadającą naszemu stylowi pracy.