Zapraszamy do lektury naszego dwuczęściowego praktycznego poradnika, którego tematem są profile obrazu w bezlusterkowcach Sony.

„Za dużo tego”. To pierwsza myśl, jaka pojawia się w głowie świeżo upieczonego nabywcy aparatu Sony, gdy ten przegląda oferowane przez aparat profile obrazu. Z jednej strony to dobrze, że nie jesteśmy skazani na trzy fabryczne ustawienia na krzyż. Z drugiej od „nadmiaru szczęścia” głowa może rozboleć równie szybko. Spróbujmy się zatem przez to przegryźć.

Na potrzeby powstania niniejszego materiału przed obiektywem dzielnie występowała Kaja. Będzie jej miło jeśli zajrzycie na jej bloga.

Trochę teorii

Gdy wejdziemy w konfigurację profilu obrazu, pojawia się sporo opcji. Niektóre są tak zaawansowane, że sam ich jeszcze nie rozpracowałem i nie znam nikogo, kto miałby to już za sobą. Skupię się więc na dwóch najważniejszych.

Pierwsza z nich to krzywa gamma. Brzmi strasznie, zacznijmy więc od początku. W teorii matryca aparatu jest w stanie zarejestrować około 16 tysięcy różnych poziomów jasności. Nawet jeśli rzeczywiste osiągi będą kilkukrotnie niższe, to nadal jest dużo dużo więcej niż 256 poziomów jasności, które zapisuje 8-bitowy kodek (w tym przypadku XAVC S).  Krzywa gamma opisuje jak z tych 16 tysięcy poziomów jasności rejestrowanych przez matrycę zrobić docelowe 256. Jednym słowem jest to – uwaga straszne słowo z matematyki – funkcja.

Dobrze ilustruje to obrazek powyżej. W tym przypadku został on rozrysowany dla 10-bitowego kodeka, stąd też poziomów na osi pionowej jest czterokrotnie więcej – 1024, a nie 256. Oś pozioma to z kolei przysłony (EV). 1 EV to dwukrotne podwojenie się jasności, czyli widoczne na rysunku 16EV to około 65 tysięcy poziomów (2 do potęgi 16).

Jak to interpretować? Ograniczmy się do najbardziej uproszczonego stwierdzenia, że różne funkcje (różne krzywe gamma) dają większy lub mniejszy kontrast oraz zachowują mniej lub więcej detali w cieniach i światłach. Wskutek tego jedne profile obrazu będą nam w stanie poprawnie zarejestrować scenę w której jasne partie są na przykład kilkaset razy jaśniejsze niż ciemne, a inne polegną i w nagraniu będziemy mieć białe i/lub czarne plamy pozbawione informacji.

Co ważne, krzywa gamma dotyczy tylko i wyłącznie jasności. Czyli nie ma absolutnie żadnego wpływu na kolor. Co zatem zań odpowiada?

Otóż kolorem zajmuje się druga z najważniejszych składowych profilu obrazu opisana w menu jako „color mode”. Jego omówieniem zajmę się w drugiej części niniejszego poradnika.

Jak to wygląda w praktyce?

Na potrzeby tego tekstu nagrałem w identycznych warunkach ujęcia na różnych profilach obrazu. By lepiej zademonstrować rozpiętość dynamiczną (czyli ile da się „wcisnąć” między wspomnianą białą a czarną plamę), ekspozycję ustawiałem najpierw na pierwszy plan, a potem tak, by nie prześwietlić nieba w tle. W przypadku niektórych profili „ratowanie” nieba powoduje całkowitą ciemność na pierwszym planie, inne pozwalają na zachowanie informacji tu i tu.

Prezentowane profile obrazu posortowałem według rozpiętości – od najgorszej do najlepszej. Jak duże są różnice między poszczególnymi, ilustruje film. Z kolei w tabelce wymienię je po kolei, również w tej kolejności, dopisując swoje uwagi.

  1. Autumn leaves. Efekt artystyczny polecany przez jednego z członków facebookowej grupy użytkowników Sony A6300. Mnie on niestety nie przekonuje. Notuje najgorszą rozpiętość w zestawieniu, a przy tym obraz sprawia nieprzyjemne, przeostrzone wrażenie. Może w kontrolowanych warunkach, gdy na emisję oddajemy to co wyszło z aparatu miałby sens. W bardziej ogólnych zastosowaniach raczej go nie widzę.
  2. Still. Jeśli wierzyć nazwie, profil do zdjęć. Biorąc pod uwagę, że te ostatnie zwykle robi się w RAW-ach, jego obecność wydaje mi się nieco nadmiarowa. Tak czy inaczej, z drugim wynikiem od końca w filmie też raczej kariery nie zrobi.
  3. Profile: off. Oczywiście „off” nie oznacza, że profilu nie ma – jakiś być musi. Niemniej, jeśli cokolwiek z tej listy może być „punktem zero” to chyba właśnie sytuacja, w której wszelkie modyfikatory i profile są powyłączane. Poza rozpiętością warto tutaj zwrócić uwagę na brzydsze niż w przypadku Still czy Movie kolory.
  4. Movie. Profil teoretycznie przeznaczony do nagrywania filmów, choć nigdy nie słyszałem o nikim, kto by go używał. Minimalnie mniej kontrastowy od poprzednich dwóch, choć nadal gorszy niż standardowe telewizyjne 709. Kolorystycznie dla mnie jest nie do rozróżnienia od „still”.
  5. Profile: off + DRO 5. DRO to skrót od „Dynamic Range Optimizer”. Funkcja ta automatycznie wyciąga dodatkowe detale ze świateł i cieni i bywa pomocna na przykład gdy robimy zdjęcia w JPEG-ach i nie mamy czasu na ich obróbkę. Osobiście odkryłem ją bawiąc się pierwszym Sony RX10. Nie posiadał on tak zaawansowanych ustawień profilu obrazu jak współczesne aparaty i często generował filmy o zbyt dużym kontraście. Ustawienie DRO na maksymalną wartość (5) sporo pomagało w osiągnięciu przyjemniejszych efektów. Tam różnica była znaczna. Tu jest niewielka i w połączeniu z nieprzyjemnym kolorem raczej dyskwalifikuje tę funkcję z zastosowań filmowych.
  6. ITU 709. Standard telewizyjny. Jeśli musicie wyemitować to, co wyszło z aparatu, to moim zdaniem to lub ITU 709 (800%) którego zapomniałem nagrać jest opcją do rozważenia. Choć dynamika nadal jest „taka se”, a kolory mniej przyjemne niż w trybie Movie.
  7. Cine 4. Profile obrazu typu Cine to już nieco inna kategoria. Trochę jak dostępny do aparatów Canona Cinestyle, znajdują się w połowie drogi między profilami „normalnymi” a logarytmicznymi. Specyficzne, sprane kolory mogą się podobać lub nie, to kwestia gustu. Warto zwrócić uwagę na mocne rozjaśnienie kolorów skóry. Do filmowania gotów – jak znalazł. Bardziej opalone osoby mogą mieć obiekcje 😉
  8. Cine 2. Drugi z popularnych wśród użytkowników Sony profil z rodziny Cine, nieco bardziej płaski.
  9. S-Log2. Starsza generacja S-Loga. Warto zwrócić uwagę, że dopiero tutaj przy ustawieniu ekspozycji na niebo, na pierwszym planie mamy użyteczny obraz. Za sprane kolory charakteryzujące logarytmiczne profile obrazu odpowiada tryb kolorystyczny S-Gamut. Będzie o nim więcej w drugiej części niniejszego poradnika.
  10. S-Log3. Najbardziej radykalny profil z całej listy. Dopiero tutaj rzeczywiście nagrywamy wszystko to, co sensor fizycznie jest w stanie zarejestrować.

Czy powyższe zestawienie oznacza, że S-Log3 jest najlepszy? Nie. Będzie najlepszy w określonych sytuacjach. W innych lepiej sprawdzą się inne profile obrazu. Jak w takim razie zdeterminować, który profil da nam optymale rezultaty?

Jeśli mamy na to czas, proponuję zacząć od czegoś ze środka listy (709, Cine 4) i ustawić ekspozycję tak, by nie przepalić najjaśniejszego elementu w kadrze, na którym nam zależy (wiadomo, że świecąca żarówka niemal zawsze będzie przepalona). Gdy już to zrobimy, następnym krokiem jest ocena, czy mamy wystarczającą ilość detali w cieniu. Jeśli nie – zmieniamy profil na bardziej płaski / logarytmiczny. Jeśli jest ok – nagrywamy.

Oczywiście powyższy algorytm dotyczy jedynie ustawienia parametru „gamma”. Osobną sprawą jest „color mode”, któremu poświęcę drugą część tego poradnika. Tę natomiast niniejszym kończę i zachęcam do eksperymentowania z profilami. One naprawdę nie gryzą 🙂