Każdy by chciał, żeby jego film miał zachwycający kolor i modny wygląd. Niestety nie jest to takie proste. Z pomocą mogą posłużyć presety. Ich rozróżnianie i umiejętne stosowanie rozszerzają możliwości naszej kamery i zwiększają naszą kreatywność.

W artykule tym przybliżę podstawowe różnice między różnymi rodzajami filmowych presetów: profilami, LUTami, LOOKami i Stylami.

Czym są presety

Inaczej mówiąc, zestawy ustawień – są to zgrupowane operacje na parametrach obrazu (kontrast, nasycenie, balans koloru, tinta, wyostrzanie i wszystko inne co ma wpływ na jego wartość estetyczną lub techniczną) zamknięte w pliku pozwalającym na implementowanie zbiorczo tych zmodyfikowanych parametrów do pliku filmowego lub fotograficznego. Czyli – plik pozwalający na remapowanie wstępnych wartości parametrów na inne, w celu uzyskania bardziej zadowalających nas walorów.

ilustr2

Preset nałożony w kamerze wpływa na ostateczną jakość pliku. Presety mogą działać na dwa sposoby – polepszają obraz wizualnie – degradując wartości parametrów samego pliku (style, LOOKi) lub pogarszają wizualnie , ale za to rozszerzają zakresy parametrów samegu pliku z korzyścią dla postprodukcji (profile). Taki paradoks.

Używanie presetów pozwala uzyskać powtarzalność efektu wizualnego. Korzystając z tego samego preseta w rożnych ujęciach uzyskujemy zawsze ten sam końcowy efekt tonalny i kolorystyczny.

Preset może być używany zarówno podczas realizacji jak i postprodukcji.

Korzystanie z presetów nie zwalnia nas z pilnowania prawidłowości ustawienia parametrów naświetlenia. Jeśli materiał prześwietlimy lub nie doświetlimy i jeszcze źle ustawimy balans kolorystyczny, presety nawet mogą pogorszyć nasz obraz. Założeniem podstawowym przy stosowaniu dowolnych presetów jest spełnienie najważniejszego obowiązku operatora – ustawienia czasu naświetlenia, przysłony, klatkażu i balansu bieli zgodnie z regułami.

Preset jest określeniem ogólnym . Jednym słowem, presetem jest wszystko, co zamienia surowy obraz z matrycy (w trakcie filmowania lub postprodukcji) na obraz poprawiony wizualnie lub tonalnie, odmienny od materiału wstępnego. Niektóre presety mogą być uznane nawet za wstępną obróbkę materiału. A jeśli filmowiec lub fotograf nie chce w ogóle zajmować się postprodukcją – presety bywają jedyną formą korekty obrazu.

Tworzenie najprostszych presetów możemy przeprowadzić już na na etapie ustawiania parametrów kamery czy aparatu.

Na przykład – lubimy by niebo na naszych filmach było maksymalnie błękitne i ciemniejsze niż w rzeczywistości. Większość kamer lub aparatów ma kontrolery podstawowych ustawień obrazu lub gotowe już presety (zwane stylami – w dalszej części tekstu rozwinę wątek „styli”) więc zanim zaczniemy filmować możemy dosycić zakres barw niebieskich i ściemnić je. W ten sposób każdy nagrany z takimi ustawieniami film będzie miał nałożoną korektę koloru niebieskiego wedle naszego uznania.

Lub odwrotnie – zauważyliśmy, że kiedy chmury ładnie się naświetlają, to cienie są czarne i nic w nich nie widać. Czarne plamy. Zmieniamy zatem ustawianie aparatu tak, że partie ciemniejsze kadru naświetlają się trochę tak jakby były prześwietlone, jaśniej. Efektem operacji jest zarówno dobrze wyeksponowane niebo, jak i cienie, w których widać już wiele szczegółów.

Poziom skomplikowania presetów znajdujących się w kamerze lub aparacie zależy od samego sprzętu – jeśli producent dał nam odpowiednie narzędzia. Bardzo często takie proste, własne presety trzeba ustawiać korzystając z aplikacji, która do tego służy i połączenia sprzętu z komputerem.

Przyjęło się, że w zależności od tego do czego presety służą i na jakim etapie produkcji filmowej ich używamy, możemy je posegregować i przypisać im szczególne nazwy.

Profile

Inaczej mówiąc, są to ustandaryzowane presety kamery zwiększające rozpiętość dynamiczną obrazu z matrycy (liczone w EV). Zostały opracowane przez specjalistów, są fabrycznie dostarczane wraz ze sprzętem lub w nim zainstalowane. Żargonowo nazywane są „logami”.

Ich działanie wygląda następująco: matryca zapisuje obraz w charakterystyce liniowej – to co widzi to rejestruje. Nasz wzrok natomiast inaczej rejestruje różnice między tonami w światłach, a inaczej w cieniach. Zapis linowy powoduje, że zróżnicowanie w wysokich światłach jest dla nas niewidoczne – partie jasne zlewają się w biel. Chcąc zwiększyć ilość półtonów, szczególnie w światłach, czyli bardziej je zróżnicować, wymyślono preset, który zmienia linearny rozkład świateł w obrazie na logarytmiczny. Dzięki temu zwiększa się ilość półtonów między czernią a bielą. Jednocześnie, dla polepszenia efektu odcięte zostają: czarny i biały – skrajne punkty rozkładu światła, czyli najłatwiejsze do określenia. Raz mają poziom zero, a raz poziom maksymalny (w bardzo dużym uproszczeniu). Dzięki temu sprytnemu zabiegowi kamery uzyskują rozszerzony zakres rejestrowania składowych tonalnych obrazu adekwatnie do poziomu naszej percepcji.slogi

Niestety, efektem wizualnym działania profili jest obraz o wypłukanych kolorach, płytkich cieniach i zszarzałych światłach – stąd często profile filmowe są nazywane „płaskimi” (ang. flat), bo obraz jest mało kontrastowy i nieatrakcyjny wizualnie.

ilustr3

Profile służą do rozszerzenia zakresu wartości tonalnych pliku, rozpiętości dynamicznej. Film z nałożonym profilem pozornie wygląda nieatrakcyjnie, ale ma zwiększoną ilość zakresu czerni, półtonów i bieli. Wymaga opracowania w postprodukcji.

Obraz z nałożonym profilem powoduje łzy rozpaczy w oczach początkujących filmowców i radość na twarzach bardziej doświadczonych – bo mają film pełny szczegółów w cieniach i nieprzepalone biele. Materiał tak zrealizowany pozwala na ucztę postprodukcyjną, czyli ograniczoną jedynie naszymi umiejętnościami koloryzacją i korektą tonalną. (Tym miedzy innymi różni się idea videodslr od kamerowania – możliwością pełnego wykorzystania matrycy i naszej fantazji twórczej. Kamerowanie video, zazwyczaj daje nam gotowy obraz „jak z telewizora” i niewiele można już z nim zrobić.)

Profile mogą być fabryczneS-log Sony, V-Log Panasonica lub inne, tworzone do dowolnej kamery. Kiedy nasz aparat nie ma własnych filmowych profili, polecam zainstalować na przykład CineStyle. W ostateczności, jeśli korzystamy ze starszego sprzętu o ograniczonych możliwościach modelowania wizualnej strony pliku możemy wyzerować wszelkie „poprawiacze” obrazu – saturację, ostrość oraz zmniejszyć kontrast i jasność. Jeszcze kilka lat temu był to jedyny sposób na poprawienie wartości zapisu w sztuce videodslr.

Niektóre profile filmowe są płatne, niektóre darmowe. Idea ich stosowania polega na prostym założeniu – pozwalają wyssać z matrycy tyle walorów tonalnych ile fabryka dała.

Ostatnie lata rozwoju technik filmowych spowodowały, że profile stały się nieodłączną składową filmowego workflow:

Nie masz odpowiedniego profilu w kamerze – nie zrobisz porządnie filmu. 

Istotną cechą profili jest to, że ich wpływ na plik jest nieodwracalny. Obraz sprofilowany jest obrazem zapisywanym na dysku. Ale nie ma czym się martwić. Płaskie filmowe profile są chyba jedynym przypadkiem kiedy udaje nam się nasz filmowy patyczek „pogrubasić” zamiast „pocienkuszyć” – co jest sztuką trudną.

Logi mają jeszcze jedną przypadłość – ich złożona charakterystyka (kanały R, G, B są modelowane oddzielnie, zmienia się gamma i są opracowywane do matryc) powoduje poważne zaburzenia w odwzorowaniu kolorów. A jak wiemy, sztuka filmowa jest restrykcyjna w tym względzie – kolor musi mieć określoną przestrzeń. I tu przechodzimy do kolejnych filmowych presetów – LUTów.

LUTy

Skrót od Look Up Table – co można najbliżej zastosowania przetłumaczyć na „tablica do oglądania”. Są to najczęściej z góry zdefiniowane i ustandaryzowane presety umożliwiające:

konwersję surowego obrazu z kamery (sprofilowanego logiem na płasko) na wybraną przez nas przestrzeń kolorystyczną podczas postprodukcji.
podgląd naszego filmu podczas realizacji, polegający na symulowaniu określonej przestrzeni kolorystycznej bez ingerencji w plik nagrywany w „płaskim” profilu.
dodawanie naszemu materiałowi cyfrowemu charakterystyki materiału analogowego (kliszy filmowej) – również podczas postprodukcji.
utworzenie własnych podglądowych lub postprodukcyjnych ustawień parametrów kolorystycznych.

Samo pojęcie „LUT” wzbudza strach u wielu filmowców i masę nieporozumień. A nie ma się czego bać. Są po prostu jedną z przypraw filmowej kuchni. Nie tak oczywistą jak sól i pieprz (czyli nasze krzywe i inne podstawowe narzędzia) tylko bardziej złożone, żeby już trzymać się kulinarnego porównania – jak precyzyjnie odmierzona mieszanka do kebaba czy satay.

LUTy dzielimy w sposób następujący:

• ze względu na budowę: na proste – 1D i na złożone – 3D – różnica jest w precyzji narzędzia. LUT 1D mapuje wartości R,G i B na płaskim wykresie krzywych, co pozwala na korektę ogólną balansu kolorystycznego i kontrastu. LUT 3D opiera się na modelu przestrzennym, co pozwala na wykonywanie bardziej skomplikowanych operacji na kolorze z wykorzystaniem również parametru nasycenia i jasności – ich konstrukcja pozwala w zasadzie na nieograniczone operacje kolorystyczne.

• ze względu na zastosowanie: na LUTY do konwersji (zamiana loga na przestrzeń barwną) i LUTy do gradingu (nadanie określonego schematu kolorystycznego)

LUTy możemy stosować w następujących etapach produkcji filmowej:

Podgląd materiału podczas realizacji. Kiedy nasz sprzęt pracuje w określonym „płaskim” profilu, który nie nadaje się do oglądania (o czym wyżej), LUTy osadzane w podglądzie pozwalają nam uzyskać odpowiedź na pytanie – jak właściwie będzie wyglądał nasz film? I co najważniejsze, nie będą nam degradowały nagrywanego pliku, czyli nie będą redukowały dobrodziejstw loga, bo są tylko nakładką na obraz w monitorze. Nagrywać się będzie obraz „sprofilowany”, czyli o maksymalnym zakresie tonalnym, a będziemy widzieć obraz taki jaki będziemy chcieli uzyskać na końcu.

ilustr

LUTy w monitorach podglądowych pozwalają obejrzeć film w trakcie realizacji zgodnie z takimi parametrami jakie chcemy uzyskać w postprodukcji. Osadzając ten sam LUT na „surówkę” z kamery, podczas obróbki materiału, uzyskamy podobny efekt wizualny (uwzględniając różnice między wykorzystywanymi monitorami)

Tu zwracam uwagę na istotną kwestię – nie każdy monitor podglądowy pozwala na osadzanie LUTów. Niemniej, wiele z nich ma inne odpowiednie presety pozwalające na konwersję obrazu materiału nagrywanego do wartościowego podglądu. Niektórzy producenci unikają słowa LUT, żeby nie straszyć użytkowników, ale prawdę mówiąc rozwiązania te działają tak samo.

Przy zakupie monitora podglądowego warto doczytać w instrukcji jakie profile obsługuje i czy ma wbudowane LUTy lub możliwość zainstalowania ich.

Ten sam LUT wykorzystany do podglądu możemy użyć podczas obróbki kolorystycznej, w postprodukcji. Dzięki temu uzyskamy obraz taki jaki mieliśmy na monitorze. Jednocześnie, kiedy jednak zmienimy zdanie i będziemy chcieli zastosować całkowicie inną korekcję, wymieniamy LUTa lub kombinujemy po swojemu. Sam klip nagrany jest w postaci „sprofilowanej” surówki, więc bez problemów w czasie postprodukcji możemy nakładać dowolne inne LUTy. (Czyli nagrywa się surówka w s-logu, a na monitorze widzimy obraz jakby był kręcony na starym poczciwym Kodaku lub w przestrzeni Rec.709)

Określenie wstępnej charakterystyki obrazu podczas postprodukcji. LUTy używamy również do korekty barwnej w postprodukcji. Należą do zestawu korekty wstępnej – Primary. Pozwalają na stosowanie różnych konwersji kolorystycznych, odpowiednich do kamer, których używamy i przestrzeni kolorystycznych w jakich pracujemy. Służą do konwersji logowego materiału wyjściowego (tego z kamery) na dowolną przestrzeń koloru z uwzględnieniem charakterystyki matrycy. Dzięki LUTom łatwiej nam przełożyć zapis z konkretnej kamery (Arri, RED, Sony, Panasonic, BMCC) pracującej w określonym profilu na dowolną przestrzeń, bo są ustandaryzowane i specjalnie opracowane  do określonego modelu.

ilustr4

LUTy służące do konwersji są opracowane zgodnie z charakterystyką loga danej kamery. Stąd są najprecyzyjniejszym narzędziem do zamiany obrazu wyjściowego na docelową przestrzeń kolorystyczną z zachowaniem maksymalnych wartości tonalnych i barwnych pliku

Wśród LUTów ustandaryzowanych znajdują się również LUTy nakładające na plik cyfrowy określoną charakterystykę materiału światłoczułego stosowanego w przemyśle filmowym. Zamieniają obraz z Sony na Kodaka lub Fuji. Takie stosowanie LUTów bardzo jest pomocne przy usuwaniu specyficznych dla obrazu cyfrowego błędów – zbyt „plastikowego” wyglądu, czy zbyt ostrych przejść między jasnymi i ciemnymi krawędziami.

LUTy takie często nazywane są Film Lookami. Film Looki należą do korekty szczegółowej, Secondary – nakładamy je już po konwersji na określoną przestrzeń.

DaVinci LUTy

Przykładowe LUTy, które możemy używać w DaVinci. Zawarte są w nich zarówno LUTy konwertujące obraz z kamery na dowolną przestrzeń kolorystyczną, jak i LUTy służące do symulacji określonych materiałów filmowych. Mamy również możliwość tworzenia własnych LUTów.

LOOKi

Czyli „wyglądy”. LOOKi są również LUTami, ale nieustandaryzowanymi. Pozwalają na szybkie nałożenie określonego wyglądu na plik. LOOKi znajdują się programach (DaVinci, SpeedGrade) lub są opracowywane przez kolorystów i sprzedawane lub udostępniane w kolekcjach. LOOKi zawierają w sobie zestaw parametrów pozwalających na zamianę koloru naszego filmu na kolor stylizowany – Retro, Vintage, Disco, Bleach-Bypas, Sepia, B&W itd, itp.

Na górze panel Gallery DaVinci - tutaj LOOKi występuią pod nazwą Power Grades. Na dole panel LOOKów Adobe SpeedGrade

Na górze panel Gallery DaVinci – tutaj LOOKi występuią pod nazwą Power Grades. Na dole panel LOOKów Adobe SpeedGrade

Efekty nałożenia dowolnego LOOKa o tej samej nazwie mogą się różnić, ponieważ powstają w wyobraźni swojego twórcy – w końcu samych sposobów konwersji na sepię lub czarno-biały jest niezliczona ilość. LOOKi, tak jak Film Looki należą do zestawu korekty szczegółowej (Secondary)

ilustr5

LOOKi są również LUTami i ułatwiają stylizowanie obrazu. Mają postać otwartą – w każdej chwili możemy dopracować je odpowiednio do pliku – jaśniej, ciemniej, z większym lub mniejszym kontrastem, w innej tonacji barwnej.

Aby tworzyć własne LOOKi możemy posłużyć się generatorami LOOKów – programami do postprodukcji zoptymalizowanymi do tworzenia nawet bardzo skomplikowanych kompozycji kolorystycznych. Generatory LOOKów poza kolorem mają możliwość dodawaniami winiet, masek gradientowych czy innych dodatkowych elementów obrazu. Należą do nich na przykład: MagicBullet LooksLUTx czy Osiris.

LOOK może też służyć jako wyjściowy etap stylizowania kolorystyki. Nakładając na film na przykład LOOKa „sepia” mamy możliwość zmiany jego parametrów i wychodząc z ustawień fabrycznych możemy z naszej sepii zrobić cjanotypię, bo tak jakoś suwaczki nam się poprzestawiały.

STYLE

Style to właściwie inna nazwa LOOKa. Z tą różnicą, że znajdują się w kamerze lub aparacie i służą do nadawania stylistycznych parametrów już podczas realizacji filmu. Każdy producent wymyśla sobie zestaw styli (B&W, nasycenie nieba, sepia itp, itd) ułatwiając leniwym filmowcom lub fotografom osiągnięcie chcianego efektu. Niestety ich efekt jest implementowany podczas nagrywania do pliku i jest nieodwracalny. Jak już coś nagramy w stylu B&W lub sepia, to już tak zostanie.

ilustr6

Style to najgorsze co może zaserwować swojemu filmowi twórca. Są „wspawane” w plik i ograniczają postprodukcję – jak kiszenie ogórków – z raz ukiszonego, nie uzyskamy świeżego

Czy warto używać presetów?

Jak już pewnie się zorientowaliście, między presetami występują duże różnice. Profile rozszerzają użyteczność naszej matrycy, LUTy ułatwiają konwersje do przestrzeni kolorystycznych. LOOki pozwalają na modną stylizację. Style najgorzej się sprawdzają w tym zestawie. Wspomnienie o nich traktujmy więc jak ostrzeżenie by ich unikać.

Niewątpliwie dla filmowca najistotniejsze są profile – dzisiaj uznawane za oczywistość, a jeszcze kilka lat temu prawie nieistniejące. LUTY są dużą wygodą, choć zmuszają do ciężkiej postprodukcyjnej pracy. Gdy lubimy kreatywną korektę kolorystyczną, ale mamy niechęć do krzywych, levelsów i waveformów możemy korzystać z generatorów LOOKów.

Mam nadzieję, że powyższy artykuł wyjaśnił Wam wątpliwości i ułatwi pracę.

A tutaj uzupełnienie, czyli jak się LUTuje.

Idź do początku artykułu