Panasonic GH4 to pierwszy na świecie dostępny za rozsądne pieniądze aparat z wymienną optyką filmujący w 4K i UltraHD, nic zatem dziwnego, że się nim zainteresowaliśmy. Egzemplarz testowy udostępnił polski oddział firmy Panasonic. Sam test ma formę podzielonej na dni relacji i był tworzony na bieżąco.


Surowe pliki z GH4 do ściągnięcia i pobawienia się są dostępne pod poniższym adresem:
http://exformers.kylos.pl/gh4/
FTP użyczył kolega Jasiek Gajdowicz, któremu w tym miejscu bardzo dziękuję 🙂

 

DZIEŃ 1

Z rzeczy filmowych to na początek na szybko mały przelot po poziomach odszumiania na iso 1600.

„Poważne” materiały będą powstawać w kolejnych dniach, planujemy m.in. porównanie z Pocketem o tytuł „najlepszej kamery mft”.

Z moich pierwszych wrażeń – ergonomia jest bardzo przyjemna i w znacznym stopniu konfigurowalna; wszystko czego potrzeba albo jest już pod palcem, albo można to sobie tam umieścić dłubiąc przy przyciskach customizowalnych. Ogólnie przesiadka z Canona na którym pracuję na co dzień poszła praktycznie bezboleśnie, musiałem tylko funkcje kółek zamienić miejscami żeby przednie sterowało migawką a tylne przysłoną.
Generalne wrażenie jest takie, że oprócz tematu kodeka to oni naprawdę wysłuchali całego marudzenia wszystkich filmowców na świecie i postanowili wszystko o co ci ludzie marudzili wpakować do tego korpusu. Mamy m.in.
– opcję wyświetlania migawki w formie kąta sektora, a zamiast iso znanych z kamer decybeli
– możliwość wypuszczenia sygnału testowego aka pasów – a konkretniej 3 różnych standardów tych pasów
– dwa profile logarytmiczne plus pełną paletę standardowych i miejsce na kilka użytkownika
– a do tego każdy profil można dodatkowo konfigurować – zmieniać ostrość, odszumianie, nasycenie, ton, a także poziom czerni
– poziom czerni można też sobie podnieść/obniżyć globalnie z poziomu menu
– w podobny sposób możemy zaaplikować na materiał uproszczoną krzywą (luma curve) z dwoma punktami kontrolnymi regulowanymi w niezłym zakresie
– wybór między nagrywaniem w zakresie poziomów 0-255 (komputer) a 16-235 (Rec. 709, stardard emisji w tv)
– peaking, zebrę, histogram
Generalnie nie przekopałem się jeszcze nawet przez połowę funkcji bo jest ich zatrzęsienie. Natomiast pierwsze wrażenie da się podsumować słowami „to ma wszystko”.

 

DZIEŃ 2

Po pierwszym lekkim rozczarowaniu wysokimi czułościami wrzucam dzisiaj ujęcia z prawidłową ekspozycją. No i generalnie potwierdza się to, co inni pisali, że jak ekspozycja jest ok, to do 1600 iso można ciągnąć.

Poza tym nagrałem sporo ujęć o dużej rozpiętości dynamicznej i powiem Wam że jestem pod wrażeniem. Szczególnie silne było ono przy ostatnim ujęciu poniższego filmu:

Dodatkowe manipulowanie krzywymi genialnie wyciąga detale z nieba, a jednocześnie nie powoduje totalnego „wyszarzenia” środka zakresu, co zazwyczaj ma miejsce. Same krzywe przypisałem sobie pod klawisz funkcyjny. Ze względu na monstrualnie wypłaszczony obraz musiałem znaleźć sobie narzędzie do oceny ekspozycji. Okazuje się, że aparat ma histogram który działa na żywo i świetnie usprawnia pracę.

Bonusowo jeszcze parę ujęć z różnymi profilami obrazu:

Przepraszam za miejscami kiepski grading, robiłem to na szybko i po nocy 😉

Z wad jakie zauważyłem to raz czy drugi aparat samoczynnie włączył nagrywanie, ale jeszcze nie udało mi się stwierdzić kiedy. No i po nagrywaniu jeszcze przez chwilę świeci się czerwona kropka nawet jak wyłączę. Czas ten zależy od karty pamięci więc moje podejrzenie jest takie, że aparat po prostu musi zrzucić bufor na kartę. Gdy karta jest za wolna nagrywanie zatrzymuje się bez ostrzeżenia po paru sekundach, a aparat blokuje się do momentu zgrania bufora. Sam bufor ma, na moje oko między 100 a 200MB i de facto pozwala nagrywać parusekundowe klipy w 200-megowym kodeku nawet na zdecydowanie za słabych kartach.

Wielki plus – bateria. Nagrałem ponad 20 minut materiału i to materiału testowego, więc sporo czasu aparat był włączony, a nie nagrywał i nie zjadło nawet jednej kreski.

 

DZIEŃ 3
gh4 4

Najpierw jak zwykle trochę obrazków. Jako pierwszy film – prosta empiryczna próba pomiaru cropa w trybie UHD:

Wychodzi 2,4. W 4K będzie minimalnie mniejszy bo obrazek jest szerszy o 256 pikseli. Z obliczeń matematycznych wychodzi mi 2,283.

Skoro już jesteśmy przy tablicach testowych, to teraz szacunkowy i przybliżony pomiar zdolności rozdzielczej w HD i UHD

A tu przykłady jak wygląda „gołe” Cine D a także z dodatkowymi parametrami typu ostrość, nasycenie, krzywe.

No i na deser – porównanie z Pocketem. W filmie gościnnie wystąpił kolega Wojciech Franus oraz jego Pocket i obiektyw 12-35/2.8 🙂

Ze swojej strony myślałem, że Pocket polegnie, a tu się okazało, że wyniki są dość wyrównane – w jednej kategorii wygrywa jeden sprzęt, w drugiej drugi etc.

gh4 5

 

DZIEŃ 4

Dzisiaj tylko jeden film, za to oprócz niego dwie krótkie opowieści o filmach które się nie udały. Na początek – slowmo – 96 fps. Kręcone z ręki, „trzęsiawka” jest w dużej mierze spowodowana wariującą stabilizacją w kitowym obiektywie.

Co do pozostałych misternych planów, które wzięły w łeb, to były całe dwa:

1. Byłem dziś w MBS Pro, jakby kto nie kojarzył to jest to oficjalny dystrybutor np. rekordera Convergent Design Odyssey 7Q. Plan był prosty. GH4 ma HDMI 1.4, CDO7Q też ma HDMI 1.4 – czemu by nie wziąć kabelka i nie spróbować poszaleć. Kabelek się znalazł (choć przejść z mikro HDMI na mini HDMI łatwo nie jest), niemniej urządzenia nijak nie chciały zagadać, mimo testowania kolejnych trybów metodą „każdy z każdym”. To samo HDMI w aparacie śmigało wcześniej w 4K z telewizorem Sony o takiej rozdzielczości. W toku dyskusji pojawiły się koncepcje, że może aparat ma zaimplementowane HDCP żeby zmusić ludzi do kupowania interfejsu YAGH zamiast po prostu wypuszczać 4K po HDMI. Druga teoria mówi, że po prostu Odyssey nie ma jeszcze firmware-u pozwalającego mu dogadać się akurat z tym urządzeniem. Póki żadna firma nie zabierze głosu to tak naprawdę niewiele wiadomo. Jak nie padnę na twarz to może jutro napiszę do Convergenta. Postaram się chociaż na jeden dzień wyciągnąć do testów GH4-kę z YAGH-em jak tylko ten ostatni będzie już u nas osiągalny, może po poczwórnym HD-SDI pójdzie. Przy okazji sprawdzi się czy dogadają się z AJA Quad do którego też mam dostęp.

2. Drugi temat rozbił się niestety na etapie teorii. Rozmawiałem z firmą X (nazwa ukryta ze względu na dalszą część historii), jednym ze sprzedawców Speedboosterów, na temat podpięcia do GH4-ki tego magicznego Speedboostera dedykowanego do Blackmagic Cinema Camera o krotności 0,64x.
Jak łatwo policzyć 2,4 (crop w GH4 w UHD) razy 0,64 daje nam 1,536 czyli niemal idealne Super35mm. Że o takich bajerach jak światło nie wspomnę. Na stronie Metabones jest co prawda napisane wielkimi literami żeby tego nie robić, ale polska przekorna natura nakazywała sprawdzić osobiście. Oczywiście z wcześniejszymi pomiarami – jeśli ryzyko przydzwonienia migawką (która w GH4 jest metalowa i porusza się w pewnej odległości od bagnetu, a która w Blackmagicach nie występuje) w adapter byłoby zbyt duże, odpuścilibyśmy test. Tak czy inaczej temat się rozlazł, bo rzeczony model Speedboostera jest niszowym towarem ściąganym tylko na zamówienie, ergo nie był pod ręką. Poza tym chłopaki z rzeczonej firmy X nie do końca byli chętni ryzykować rozpieprzenie sprzętu tak swojego jak chwilowo mojego. Stała się natomiast inna interesująca rzecz. Otóż jeden z nich wykonał telefon do Metabones-a i dowiedział się, że w planach jest wypuszczenie dedykowanego Speedboostera do GH4. Nic więcej na ten temat nie wiem i póki co ma to status plotki, niemniej jednak jest to jedna z tych plotek, w które ma się ochotę wierzyć 🙂

gh4 3

 

DZIEŃ 5

Zahaczyłem w weekend dwa koncerty muzyki poważnej. Jakieś sample audio wbudowany mikrofon vs. rejestrator dorzucę jak będę miał zgodę muzyków. Póki co dwie stopklatki, z których jedna ciut mnie przeraziła. Nie pamiętam już ustawień ale chyba jedno i drugie leciało na iso400, ewentualnie orkiestra na 640, a duet na 400.

Stare nieszczęsne AVCHD – 28 mbit/sek tym razem 50p
gh4 1

Nowy preset – 20 mbit/sek w mp4 – nagranie w 25p

gh4 2

Nie wiem jak dla Was ale dla mnie AVCHD wygląda jak z handicama albo kompaktu, obraz jest zrobiony z placków zamiast z pikseli, całość sprawia wrażenie makabrycznie silnego odszumiania, a było ono w obu nagraniach wyzerowane.
Przy okazji stopklatki z 20-megabitowego kodeka widać z kolei aliasing na batucie dyrygenta. Choć np. smyczki i struny wiolonczeli (też ukośne wyraziste kreski) są ok. W AVCHD nawet trudno ocenić aliasing, obraz jest tak zdegenerowany, że nawet gdyby aliasing był, trudno by go było znaleźć.
Pozostaje mi mieć nadzieję, że to kwestia firmware – aparat który mam ma wersję 0.5, ponoć „jedynkę” skończyli jakoś na dniach.
Zrobiłem też w końcu parę zdjęć i też mam poczucie silnego odszumiania i ogólnej plackowatości. Już pomijam, że aparat wydawał się ignorować połowę nastaw związanych ze stylem nagrywania/fotografowania. Nie wiem co o tym myśleć. Tak czy inaczej wyszła z tego mała wpadka na koniec całkiem pozytywnego testu.

Na koniec krótki film nakręcony przy różnych okazjach podczas testowania sprzętu:

 

PODSUMOWANIE

Starałem się na bieżąco spisywać plusy i minusy, więc teraz po prostu polecę w punktach:

ZALETY
+ wizjer elektroniczny – na tyle wysokiej jakości, że spokojnie można go używać przy nagrywaniu, ostrzeniu etc.
+ peaking, focus assist, zebra, histogram – wszystko na żywo, działające i sprawiające, że nawet przy wypłaszczonym i spranym stylu nagrywania nie ma się poczucia utraty kontroli nad ekspozycją; sumarycznie działa to wszystko lepiej niż „video gamma” na wyświetlaczach w Blackmagicach
+ krzywe pozwalające dodatkowo wypłaszczyć obraz – szczególnie to jak fajnie wyciągają dodatkowe detale z chmur w kontrastowych sytuacjach w pełnym słońcu
+ to że nawet w wypłaszczonym profilu obrazu jest całkiem sporo kolorów i nie trzeba jakoś bardzo walczyć żeby je wyciągnąć, raczej wręcz chce się zdjąć nasycenie na postprodukcji
+ rozdzielczość i szczegółowość obrazu w UHD
+ niemal zerowy rolling shutter w trybie HD
+ wysoka jakość obrazu w nowych kodekach
+ duży bufor pozwalający awaryjnie nagrywać krótkie sekwencje nawet na słabej karcie
+ konfigurowalność – przyciski użytkownika itd
+ bateria nie do zarżnięcia – po 3 czy 4 dniach testowania bez ładowania została mi 1 kreska z 3 i na tej jednej kresce aparat nagrał 50 minut koncertu w HD (ze złożonym monitorem) po czym… skończyła się karta, bateria nadal żyła i bynajmniej nie zgłaszała że zaraz padnie; nie wiem ile trzeba longiem grać żeby ją rozładować, ale łatwo się nie poddaje
+ nie mam poczucia że pracuję z nie-lustrzanką
+ świetny af w trybie foto, z Panasonikiem 12-35 czas ustawienia ostrości był sporo poniżej 0,5 sekundy
+ z cyklu: mała rzecz a cieszy – kółko trybów z bardzo fajnie rozwiązaną blokadą i, co też jest fajne, kręcące się o 360 stopni bez ograniczeń

WADY
– ekran pokazujący minimalnie więcej detali w cieniu niż jest potem w pliku
– paskudny kolorowy szum nawet na najniższym iso, który objawia się przy próbie wyciągnięcia dodatkowych detali z cienia na postprodukcji; ogólnie przy bardzo płaskim profilu nawet bez obróbki szumy w cieniach bywają widoczne gołym okiem
– ogólny poziom szumów mógłby być ciut niższy – ten sprzęt jest 4,5 roku młodszy od mojego wiekowego Canona 7d, a w kwestii szumu poszedł do przodu o jakieś 1 i 1/3 EV
– rolling shutter w trybie UHD/4K – widoczny, na oko jest go mniej niż w Canonach, ale nadal mogłoby być lepiej
– mora/aliasing w trybie HD – znów – dużo ich nie ma, ale mogłoby być mniej
– makabryczny spadek jakości obrazu w trybie AVCHD
– autofocus w filmie; nie przetestowałem go jakoś intensywnie, ale ogólne wrażenie że chęć osiągnięcia możliwie dużej płynności działania odbiła się na szybkości, tym bardziej w porównaniu z trybem foto; inna sprawa, że nie miałem potrzeby włączania autofocusa, na manualu naprawdę pracuje się świetnie
– telepiąca stabilizacja w kitowym obiektywie – widać, że tryb stabilizacji jest bardziej „fotograficzny” niż „filmowy” i czasem za bardzo stara się unieruchomić jeden kadr zamiast upłynniać ruch, przez co, gdy skończy mu się zakres, następuje „telepnięcie”
– trochę pokraczne skutki wciskania przycisku „display” – jego wciskanie powoduje przełączanie się między 6 różnymi ekranami, z których połowa nie mam pojęcia do czego właściwie ma służyć

Na koniec parę zdań od siebie.
W tym momencie jak by na to nie patrzeć jest to najlepszy filmujący aparat na rynku (tekst powstawał niedługo po premierze – przyp. redakcja). Nawet jeśli na poziomie matrycy czy (braku) 10-bitowego kodeka mogłoby być lepiej, to ma on jedną zaletę, która na pewno mu pomaga – niesamowitą wszechstronność. Potrzeba więcej low lighta – są speedboostery albo Voigtlandery f/0.95, chcemy z niego zrobić pro kamerę – jest moduł YAGH, potrzeba wypłaszczonego materiału do edycji – da się skonfigurować, potrzeba materiału od razu gotowego na emisję – też da się skonfigurować i to niezależnie od tego czy ma to być telewizja czy internet. Oprócz tego – da się kręcić użyteczny materiał z łapy tym co dostajemy w pudełku, bez żadnych rigów i innych udziwnień, które znowu – jak ktoś będzie chciał sobie zamocować to to zrobi. Ergonomia jest świetna, bateria duża, a wybór sensownych kodeków taki, że nawet jak mamy jedną ostatnią 16-gigową kartę to nadal damy sobie radę (tylko trzymajcie się z dala od AVCHD).
Czy może być lepiej? Zawsze może być lepiej. Ale od „zawsze może być lepiej” to ja mam F55, Aleksę i Reda Dragona, a my tu tymczasem mówimy o sprzęcie za niecałe 7000 pln, którym, w przeciwieństwie do Pocketa, da się filmować bez ciężkiego (i wyrównującego ceny obu urządzeń) dozbrajania.

Amadeusz Andrzejewski