Panasonic AG-UX90 to podstawowa kamera 4K w profesjonalnej linii tego producenta. Jest to jeden z dwóch nowych modeli bazujących na matrycy o wielkości 1”.

Zazwyczaj na testy staram się brać urządzenia z wymienną optyką i większą matrycą, tym razem jednak nadarzyła się okazja, by przyjrzeć się innemu segmentowi rynku. Okazją tą była prezentacja dotycząca 1-calowych kamer Panasonic AG-UX90 i AG-UX180 na imprezie BEiKS Media Show. Przygotowując się do niej nakręciłem także materiały stricte testowe, które przedstawię poniżej. Ze względu na ograniczoną dostępność 180-ki, na test trafił prostszy i tańszy model Panasonic AG-UX90. Zaczynamy.

Budowa i ergonomia

Dotychczas jedyną firmą mającą w swojej ofercie kamery z matrycą 1” było Sony, które wprowadziło na rynek kilka podobnych do siebie modeli. Wszystkie one mają zbliżony rozmiar i w zasadzie w świadomości użytkowników przyjęło się, że to jest właśnie „standardowy rozmiar 1-calówek”. Moje zaskoczenie, gdy pierwszy raz zobaczyłem i wziąłem do ręki AG-UX90 było zatem spore. Okazuje się, że jest to pełnowymiarowa kamera, której znacznie bliżej do AG-DVX200 czy choćby wiekowego Sony EX1 niż 1-calowej konkurencji.

Oczywiście wybór takiego a nie innego rozmiaru ma zarówno wady jak i zalety. Do tych pierwszych zaliczyć można większe zmęczenie przy filmowaniu z ręki (z powodu obciążenia) oraz ograniczoną możliwość umieszczania kamery w niewielkich lub trudno dostępnych miejscach.

Zalet jest nieco więcej. Po pierwsze – ergonomia – trzy pierścienie na obiektywie, suwak szarego filtra i cała reszta przełączników są dokładnie tam gdzie być powinny. Czyli pod ręką. Sam ich rozkład jest zresztą niemal identyczny jak w innych kamerach producenta, więc osoby mające już doświadczenie ze starszymi konstrukcjami odnajdą się momentalnie. Dużą obudowę można też oprzeć o ramię, co dodatkowo stabilizuje kamerę przy pracy z ręki. Dla niektórych ważne może być także to, że z większą kamerą z dużym napisem „4K” wygląda się po prostu „poważniej”.

Złącza

Rozkład gniazd wejściowych i wyjściowych również jest niemal identyczny jak w DVX200, włącznie z umieszczeniem jednego gniazda XLR przy ekranie, a drugiego na dole po prawej. Zdania na temat sensowności tego rozwiązania są oczywiście podzielone. Ja akurat zaliczam się do jego zwolenników – mikrofon nakamerowy do gniazda przy ekranie, a kabel z konsolety / miksera / innego źródła do drugiego portu. Nic się nie plącze i nie przeszkadza.

Wyjścia sygnałowe również znajdują się w znajomych miejscach. Jeśli chodzi o obraz, użytkownikom oddano do dyspozycji port HDMI 1.4 oraz sygnał composite wyprowadzony przez gniazdo BNC. Osoby, które do pracy potrzebują złącza SDI, zmuszone będą dopłacić do modelu UX180.

Ekran i wizjer

Ekran i wizjer są dobrej jakości, choć nieco mniejsze niż we wspominanej już DVX200. Jeśli tylko warunki na to pozwalały, wolałem podczas testu pracować na (niestety błyszczącym) ekranie. Wizjerowi jednak minimalnie brakuje rozdzielczości. Niemniej, żeby być uczciwym – nie zdarzyło mi się przez cały test nagrać w trybie manualnego ostrzenia ani jednego nieostrego ujęcia. Odwzorowanie kolorów także jest dobre. Co prawda wyglądają one nieco gorzej niż w domu na skalibrowanym monitorze, ale z dwojga złego już lepiej tak niż na odwrót.

Bateria

Przyznam się szczerze, że nawet nie wiem ile materiału da się na niej nagrać, bo… nie udało mi się jej przez cały test rozładować do zera. 55GB surówki w 4K nie zużyło nawet połowy. Jednym słowem – niezależnie od zastosowań, nie wydaje mi się by ktokolwiek potrzebował do tej kamery więcej niż dwóch akumulatorów.

Obiektyw

Panasonic AG-UX90 został wyposażony w obiektyw o parametrach 8,8-122mm f/2,8-4,5 (ekwiwalent 24,5 – 367,5mm). Niestety, o ile w kwestii ergonomii udało się odejść od nie najlepszych wzorców ustanowionych przez Sony, o tyle w kwestii jasności obiektywu już nie.

W praktyce optyki o takiej jasności i tak używa się na f/4 by uniknąć zmian jasności przy zmianie ogniskowej, a f/2,8 na szerokim końcu pozostaje na naprawdę awaryjne sytuacje. Gdyby „pod maską” była matryca Super35 albo większa, pewnie bym się tym f/4 nie przejmował. W przypadku 1” jest to zdecydowanie zbyt ciemno. W związku z tym z ogromną radością przywitałbym model, który miałby gorzej brzmiący marketingowo (jak wiadomo „krotność zooma” to najważniejszy parametr sprzedający kamerę), ale użyteczniejszy obiektyw typu 25-250mm f/2,8 (oczywiście mówię o ekwiwalencie).

Na szczęście na tym problemy się kończą, bo gdy już pogodzimy się z jasnością, obiektyw odwdzięczy się nam ostrymi obrazami wolnymi od większości wad optycznych. Dystorsji brak. Zapewne jest korygowana programowo, ale póki nie wpływa to na postrzeganą ostrość, to dla mnie jest to ok. Aberracja chromatyczna jest niewielka i widoczna jedynie po powiększeniu. Do pracy pod światło również nie mam zastrzeżeń. Jednym słowem – jest dobrze. Widać, że obiektyw został zaprojektowany pod rozdzielczość 4K, co cieszy.

Stabilizacja

Podobnie, jak w przypadku DVX200, także i tu stabilizacja spisuje się świetnie. Oczywiście nie zmieni ona naszego niedbałego chodu z kamerą w ujęcie z gimbala czy stedicamu, bo jest to fizycznie niemożliwe. Niemniej w obrębie tego, co możliwe, radzi sobie bardzo dobrze. Nie miałem problemu z uzyskiwaniem wystarczająco stabilnych ujęć i panoram z ręki nawet na maksymalnej ogniskowej.

Autofokus

Również do autofokusa nie mam większych zastrzeżeń. Momentami jest on ciut zbyt wolny, szczególnie gdy „cel” porusza się do lub od kamery. Ale to w zasadzie jedyna wada. Na plus oceniam za to fakt, że układ trzyma się raz obranego celu i nie ucieka na drugi plan, nawet jeśli ten wydaje się ciekawszy. Układ akceptuje też „podpowiedzi” przekazywane poprzez ruch pierścienia ostrości.

Na pokładzie nie ma niestety znanej z GH4 funkcji „dotknij ekran w punkcie, gdzie ma być ustawiona ostrość”, ale jakoś specjalnie mi jej nie brakowało. Oferowana przez 1-calową matrycę głębia ostrości jest na tyle duża, że nawet jeśli automat nieco się pomyli, to często po prostu tego nie widać. Na pocieszenie możemy regulować rozmiar prostokąta na środku ekranu, w obrębie którego autofokus operuje. Zazwyczaj w zupełności to wystarcza.

Matryca

Matryca, w którą wyposażona została kamera Panasonic AG-UX90 ma 17,8 megapiksela. To stosunkowo dużo jak na rozmiar 1” i rejestrację materiału w 4k / UHD. Niestety producent nie zdecydował się ujawnić jej bazowej czułości. „Na oko” obstawiałbym coś w okolicy iso 200-400. Niby nie jest to dużo, ale na szczęście do dyspozycji użytkownika jest całkiem spory zapas wzmocnienia.

Dla mnie osobiście granica akceptowalnej jakości obrazu przebiega w okolicy 21dB, choć awaryjnie możemy sięgnąć do 24. Szczególnie gdy filmujemy w 4K, a projekt mamy w HD. Jest to zatem całkiem rozsądny wynik, który w połączeniu z jasnością f/2,8 wystarczyłby do zdecydowanej większości sytuacji. Ponieważ jednak obiektyw ma f/2,8 tylko na szerokim końcu, czasem przydałoby się wsparcie niewielkiej lampy nakamerowej.

Co ciekawe, Panasonic zdecydował się na zastosowanie innych matryc w UX90 i UX180. Wyższy model ma na pokładzie już tylko 9Mpix. Jego matryca jest także szybsza – rozpędza się do 50kl/sek w Ultra HD i 100kl/sek w HD (w trybie PAL). Dla porównania matryca w UX90 oferuje jedynie połowę tych wartości.

Do tego dochodzi jeszcze jedno zjawisko, o którym warto wspomnieć. W trybie Ultra HD wykorzystywany jest jedynie środkowy wycinek sensora, przez co obiektyw zachowuje się jak instrument o parametrach 35-531mm. Warto o tym pamiętać gdy zabraknie nam „szerokiego kąta”. Z drugiej strony do filmowania z dużych odległości tryb 4K nadaje się wręcz idealnie – nie dość że ogniskowa dłuższa, to jeszcze możemy dokadrować z 4K do HD.

Ostatnim wartym omówienia aspektem jest rolling shutter. Panasonic AG-UX90 zasłużył w tym miejscu na pochwałę. Oczywiście zjawisko to występuje, jak niemal w każdej matrycy CMOS, jest jednak bardzo mało uciążliwe. W praktycznych sytuacjach nie zdarzyło mi się go odczuć.

Kodeki, profile i zapis obrazu

Pod względem profili i trybów zapisu niespodzianek nie ma. Użytkownicy mają do dyspozycji szereg gamm i gamutów takich jak SD, HD, czy znane z aparatów Cinelike-D i Cinelike-V. Na liście zabrakło V-Loga, choć akurat w przypadku tej klasy kamer nie powinno to dziwić. Wybrany styl obrazu wraz z kilkoma innymi ustawieniami możemy przypisać pod jeden z kilku dostępnych presetów.

Zapis obrazu odbywa się z wykorzystaniem kodeka h.264 w kontenerach mov lub mp4 (do wyboru). Maksymalna przepływność to 100Mbit/sek dla Ultra HD i 50Mbit/sek dla HD. Próbkowanie koloru – bez zaskoczeń – 8 bitów i 4:2:0. W przypadku wypuszczania sygnału po HDMI dostajemy 4:2:2 ale nadal z 8-bitową głębią.

Tyle naukowego wprowadzenia. W praktyce do reporterskich zastosowań obraz jest absolutnie wystarczający. Mam przy tym wrażenie, że w nowych modelach poprawiono przetwarzanie kolorów i to nawet w porównaniu do DVX200. Nagrany materiał jest naturalny i przyjemny w odbiorze, ma dobrą dynamikę i kolory.

Podsumowanie

Jeśli ktoś kupuje kamerę z niewymienną optyką, to najczęściej zdaje sobie sprawę z tego, dlaczego to robi. Reporterska ergonomia, jeden obiektyw „do wszystkiego”, dobra bateria, komplet potrzebnych złącz. Wszystko to kosztem zaawansowanych kodeków i profili obrazu, możliwości użycia jasnej stałki, czy wejścia w naprawdę ciemne miejsca bez lampy.

Dla osób zdających sobie z tego sprawę i potrzebujących prostej, podstawowej kamery, Panasonic AG-UX90 będzie bardzo dobrym wyborem. A gdy ktoś potrzebuje więcej, zawsze może sięgnąć po AG-UX180, AG-DVX200. Lub poczekać na zbliżające się coraz bardziej GH5, ale to już zupełnie inna historia…