Jaka wzburzona dyskusja na temat zoomowania. Unikanie tego jest zasadą, ale od tego też są odstępstwa. To jak z krzyżowaniem rąk na kierownicy w zakrętach. Zasadniczo odradza się, bo normalny kierowca może się zamotać i zrobić sobie kuku (zepsuć dobre ujęcie w naszym wypadku). Jednak jeżeli wiemy, że wszystko zadziała czy jak kierowcy wyścigowi robimy to niemal bezbłędnie to co stoi na przeszkodzie, żeby spróbować? Ta zasada służy tylko temu, żeby uniknąć żałośnie wyglądających ujęć.
To tak jak ze wszystkim - jeśli jest uzasadnienie dla efektu (i widać, że to celowe a nie przypadkowe czy z konieczności) to go można zastosować - to chyba najprostsze wytłumaczenie
Ja z kolei z dzieciństwa pamiętam czołówkę do Robin Hooda - w 35 sekundzie jest zbliżenie. I chociaż teraz wcale nie powala, to przecież jest w miarę spójna z resztą ujęć z serialu. No i ja przez to zbliżenie rozumiem to, że jak się patrzy w las, to niczego nie widać, dopiero jak się człowiek zagłębi, to się nagle okazuje, że tam sobie stoi Robin Hood. No i zakładam, że tak sobie właśnie twórcy wymyślili.