Wiem że jest dużo tematów związanych z taką konfiguracją, ale chciałem jeszcze coś dodać od siebie. Jestem właśnie po testach. Do tej pory filmowałem kilka lat kamerą canon XH-A1 i głównym mikrofonem, zwłaszcza w wywiadach i na wędce, był właśnie rode ntg-2. Powiem krótko niech ci co mówią że ( jak w temacie) to jest dobre rozwiązanie a szumy się wytnie w postprodukcji to niech sobie kręcą wesela i domowe imprezy. Nie ma czegoś takiego jak profesjonalne filmowanie lustrzanką canon z podpiętym bezpośrednio mikrofonem na mini jack nawet z rode stereo mic. Dla mnie mogli by obniżyć cenę i całkowicie wyeliminować zapis audio w lustrzankach canon. To jakaś kpina z klientów. Co najlepsze siła sygnału po włożeniu baterii jest dobra, a nawet bardzo dobra. Tylko pytam się po co canon dokłada szum na wejściu mikrofonu to tego nie rozumiem. Po włożeniu we wtyk mini jack pustego przewodu (bez podpiętego mikrofonu na pusto)włącza się szum na określonym poziomie tak jakby był zaprogramowany w korpusie. Wiem że Japonia to wyspiarski kraj ale ten szum morza w tle przy każdym nagraniu można by sobie pominąć. Myślałem że nowy chip audio w 600d coś zmieni i niestety za dużo nie zmienił. Podobnie jest z innymi mikrofonami np. stereo na mini jacka z baterią (też testowałem). Jest lepiej ale nie do zaakceptowania. Bez recordera lub innego pośredniego urządzenia można zapomnieć o filmowaniu lustrzankami czy to jest 5D czy 600D. Podłączenie xlr wyglądało tak: masa do masy (1), no i L do (2), P do (3).
Jeżeli komuś ta jakość odpowiada OK. Ale jeżeli ktoś ma większe wymagania tak jak ja będę czekał na jakieś inne tanie rozwiązanie tego problemu, chyba że macie już jakieś propozycje. Oczywiście dźwięk na manualu z ręczną regulacją siły.



