Po zestawieniu filmujących aparatów pod kątem rolling shuttera, pora na kolejny ranking. Tym razem tematem będzie jakość obrazu 4K.

Jak wiadomo, aparat aparatowi nierówny. Kamera kamerze zresztą też. Obraz 4K z jednego urządzenia może się okazać co najwyżej użytym na wyrost sloganem marketingowym. Inne z kolei może zaoferować jakość obrazu 4K, której nie powstydziłaby się niejedna kamera. Zresztą z HD jest dokładnie to samo, ale to na 4K się dziś skupimy. Ale i na to w HD niedługo przyjdzie czas, obiecuję.

Tematem niniejszego zestawienia będą mora, aliasing oraz szczegółowość / ostrość obrazu. Do ich pomiaru wykorzystałem tablicę testową iso 12233 wydrukowaną w wysokiej jakości. Pozwala ona ocenić, jak zestaw aparat + obiektyw reaguje na drobne detale w obrazie. By ograniczyć wpływ obiektywu, starałem się w każdym możliwym przypadku stosować dobrej klasy optykę z przysłoną przymkniętą tak, by uzyskać możliwie najlepszą ostrość. Tam gdzie z różnych powodów nie miałem takiej możliwości, napisałem o tym.

Wyniki przedstawiam jako dwie stopklatki – z ujęciem całej tablicy oraz powiększonego wycinka, na którym obraz zaczyna się „sypać”. Ze względu na wielkość plików zostały one przeskalowane do HD. W oryginalnej jakości można je pobrać stąd. Jakość obrazu 4K w poszczególnych aparatach i kamerach będę omawiał alfabetycznie, ponieważ momentami trudno jakieś zakłócenie uznać za mniej lub bardziej dokuczliwe niż inne. W przeciwieństwie do rolling shuttera, tutaj wyniki nie są liczbami.

Canon EOS 5D mark IV

Obraz 4K z nowej „piątki” jest dość miękki. Jedni tę miękkość lubią i uważają za coś bardziej „filmowego” czy „organicznego”, inni wolą ostrzejszy, bardziej „kliniczny”, „cyfrowy” obraz. Osobiście bliżej mi do drugiej z wymienionych grup, ale nie zamierzam tu udowadniać, że coś jest lepsze a coś jest gorsze.

Z rzeczy do odnotowania poza miękkością – widzimy całkiem sporo kolorowej mory. Jest to dość dziwne, bo mówimy o aparacie posiadającym filtr antyaliasingowy na matrycy, który w dodatku odczytuje jej wycinek 1:1, więc aż tyle tych przebarwień być nie powinno. Za to zdecydowanie na plus należy policzyć brak schodkowania na zakrzywionych liniach i innych objawów aliasingu.

JVC GY-LS300

Wśród plików z przeprowadzanego dość dawno temu testu kamer 4K, udało mi się znaleźć kilka nagrań tablicy iso 12233. Jedno z nich należy właśnie do JVC GY-LS300, kamery, która miała szansę zostać następcą Panasonika AG-AG101. Tak się jednak nie stało, a jeden z powodów tego stanu rzeczy możemy zobaczyć powyżej.

Sama jakość obrazu 4K w rozpatrywanych tu kategoriach nie jest zła. Obraz jest klarowny i prawie wolny od kolorowej mory. Niestety wszystko to rujnuje absolutnie monstrualne i masakrujące jakość wyostrzanie. Trochę już sprzętu przetestowałem, a czegoś takiego nie widziałem jeszcze nigdy. A wszystko to na domyślnym poziomie, więc aż strach pomyśleć, co by było, gdyby ustawić je na wartość maksymalną. Podejrzewam, że to wyostrzanie właśnie jest też odpowiedzialne za część aliasingu i „pogięcia” zakrzywionych linii.

Nikon D500

Pod względem ilości kolorowej mory, Nikon D500 prezentuje identyczne wyniki, jak 5D mark IV. Na szczęście w innych kategoriach producenci aż tak od siebie nie „ściągali”. Obraz z Nikona jest odczuwalnie ostrzejszy, ale okupuje to aliasingiem widocznym na krzywiznach. Chyba jednak wolałem to, co prezentował Canon.

Panasonic Lumix DMC-FZ2000

We wstępie obiecałem pisać, gdy wpływ na jakość obrazu 4K może mieć także obiektyw. W FZ2000 jest on niewymienny i, jak widać, nie do końca wolny od wad optycznych w narożniku kadru. Niemniej, skoro odczepić się go nie da, to ocenie poddam sumę optyki i tego co robi reszta aparatu.

Obraz jest miękki i ma niski kontrast, a do tego detale od pewnego momentu zjada szum (większość testów była nagrywana na iso 800). Niemniej mimo tego należy docenić, że jest to obraz niemal zupełnie wolny od mory i aliasingu. A to już coś.

Panasonic Lumix DMC-G7

W przypadku modelu G7 mamy drugi przypadek, gdzie obiektyw mógł mieć wpływ na wynik. O ile przy większości aparatów miałem dostęp do jasnych stałek (lub potworów typu Sigma 18-35/1,8), o tyle tu do dyspozycji był tylko kit 14-140mm f/3,5-5,6. Nie jest to obiektyw zły, ale też nie ustanawia rekordów rozdzielczości.

O dziwo, mimo tego, wyniki są bardzo dobre. Obraz jest szczegółowy, a przy tym wolny od aliasingu. Ślady kolorowych przebarwień co prawda widać, ale w porównaniu z Canonem czy Nikonem ich poziom możemy uznać za pomijalny. I tak oto najtańszy aparat w naszym zestawieniu „rozstawił po kątach” wielokrotnie droższe produkty konkurencji. Brawo!

Sony A6300 i A6500

Ponieważ aparaty te współdzielą większość komponentów, jakość obrazu 4K, jaki z nich wychodzi, jest identyczna. Dlatego też omówię je razem. Obraz jest bardzo ostry i szczegółowy, a przy tym niemal wolny od kolorowych przebarwień, co jak na aparaty pozbawione filtra dolnoprzepustowego jest niezłym osiągnięciem. A co do ostrości, to dla mnie na serio to co oferują te aparaty wygląda jak „więcej niż 4K” i pod tym względem odstają one od reszty stawki, o czym zresztą wspominałem w testach.

Całość niestety psuje dość duży aliasing, objawiający się wyraźnym schodkowaniem na zakrzywionych liniach. Na filtr dolnoprzepustowy na matrycy mówi się czasem „antyaliasingowy”. Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się dlaczego, to teraz już wiecie.

Sony A7s mark II

„Starszy brat” niepełnoklatkowych Sony prezentuje nieco inne podejście do sprawy. Obraz nadal jest całkiem ostry i szczegółowy (choć nie aż tak bardzo jak w A6300 czy 6500), tyle że w jego przypadku „przehandlowano” niemal całkowity brak aliasingu za odczuwalnie większą ilość kolorowych przebarwień. Nie zmienia to jednak faktu, że sumaryczna jakość obrazu 4K w tym modelu jest wysoka.

Sony FS7

Na koniec w gościnnym występie ujęcie ze znanej i lubianej kamery Sony FS7. Niestety powstało „na szybko” w trudnych warunkach – nagrane z ręki, nie wiem też z wykorzystaniem jakiego obiektywu. Stąd też pewna ogólna miękkość, która może być zasługą nie tyle kamery, co niesprzyjających okoliczności. Jak będzie okazja, to powtórzę to nagranie i sprawa się wyjaśni. Póki co pozwolę sobie na dwa zdania o tym co mamy.

W materiale wyraźnie widać, że aliasingu brak, a i kolorowe przebarwienia występują w bardzo śladowych ilościach. Mniej więcej czegoś takiego oczekiwalibyśmy od sprzętu z tej półki. Szczegółowość i ostrość nieco kuleją, ale ze względu na brak możliwości potwierdzenia co jest ich przyczyną, ocenę tego aspektu pominę.

Podsumowanie

Tak jak pisałem na wstępie, trudno ogłosić „zwycięzców” przy pomiarach tego rodzaju, które nie dają liczbowych wyników.

Niemniej moim zdaniem na wyróżnienie zasługuje sprzęt Panasonika. Obydwa aparaty z obiektywami, które rekordów rozdzielczości raczej bić nie będą, pokazały naprawdę dobrej jakości obraz, w którym udało się osiągnąć rozsądny kompromis między ostrością, przebarwieniami, a aliasingiem. Klasyfikację generalną dla mnie osobiście, pomimo wątpliwych warunków, w jakich nagrałem materiał, wygrywa Sony FS7. Ale dokładnie tego należało się spodziewać po najdroższym i najbardziej profesjonalnym urządzeniu w zestawieniu.

Co do pozostałych, to raz jest lepiej w jednej, raz gorzej w innej kategorii i wiele tak naprawdę zależy od tego, co właściwie nagrywamy. Nie wszystkim pewne wady będą przeszkadzać, tym bardziej, że do omówionych dzisiaj właściwości obrazu dochodzi wiele innych jak szum, dynamika, kolorystyka czy wspomniany na początku rolling shutter. Ostateczną decyzję odnośnie tego, które z tych aspektów są dla nas najbardziej znaczące każdy – jak zwykle – musi podjąć sam.