Witam Kolegów,
chciałbym dopytać się w następującej kwestii. Jak radzicie sobie z czyszczeniem obiektywów z zanieczyszczeń typu odciski palców, itp?
Moje dotychczasowe doświadczenia są następujące:
Oczywiście wiem, że z czyszczeniem nie należy przesadzać i należy robić to tylko w przypadkach naprawdę uzasadnionych. Do usuwania zwykłego kurzu czy paprochów najczęściej wystarcza gruszka fotograficzna i pędzelek, ewentualnie miękka szmatka i takich metod się imałem.
Niestety, pewnego razu na jednym z obiektywów pojawiły mi się odciski palców i od tej pory zaczęły się problemy. Początkowo potraktowałem je "specjalnymi" papierowymi ściereczkami, nasączonymi jakimś specyfikiem, przeznaczonymi rzekomo specjalnie do czyszczenia szkieł optycznych. Po przetarciu obiektywu tym wynalazkiem i wytarciu do sucha miękką szmatką "fotograficzną" zanieczyszczenia na oko zniknęły. Nie było widać również żadnych smug czy zacieków. Okazało się jednak, że od tej pory przy fotografowaniu jasnych elementów (np. okna w pokoju) wokół nich pojawiła się poświata. Wyglądało na to, że środek pozostawił na powierzchni soczewki jednak jakąś warstwę czegoś.
Na drodze dalszych eksperymentów z wielką atencją umyłem soczewkę roztworem płynu do mycia naczyń i obficie spłukałem wodą. O dziwo, obiektyw zaczął działać prawidłowo! Znaczy to, że powierzchnie antyrefleksyjne na soczewce nie zostały uszkodzone przez wcześniej użyty "specjalny" środek, co do czego zaczynałem już nabierać podejrzeń.
Sposób z płynem do mycia naczyń uznałem jednak za niepoważny, a w dodatku grożący dostaniem się wody do środka obiektywu, więc kolejnym razem nabyłem flaszkę alkoholu izopropylowego. Po wyczyszczeniu obiektywu szmatką nim nasączoną i wytarciu do sucha drugą, problem poświaty powrócił jak bumerang.
Zastanawiam się więc jak skutecznie i fachowo wykonać czynność wyczyszczenia powierzchni soczewki obiektywu?
Byłbym wdzięczny za wszelkie wskazówki.
Pozdro.




