Zmorą GH2 bez hacka jest często występujący banding. Szczególnie uciążliwy staje się w przypadku filmowania pięknego, niebieskiego nieba, łągodnych cieni i innych obiektów, posiadających delikatne przejścia tonalne.
Dużo pomaga w tym przypadku wgranie hacka z dużym bitratem, ale nadal problem pozostaje. Szczególnie widoczny jest w przypadku niższych wartości ISO, do wartości około 800. Powyżej 800 zaczyna być widoczny.... szum.
Nieskalany hackiem GH2 z szumem nie radzi sobie dobrze - przy dużej kompresji powstają artefakty, macroblockig itd.
Większość z Was widziała zapewne filmiki z hackami Driftwood'a, ale kręcone na tych najwyższych wartościach ISO (3200, 6400, 12800). Okazuje się, że szum z matrycy, który nie jest aż tak mocno kompresowany, jak przy standardowych ustawieniach kodeka wygląda po prostu ładnie (mi przynajmniej się podoba). Dodatkowo, duża nieregularność szumu powoduje rozproszenie granic tonalnych, czyli zmniejsza banding. Właściwie to można porównać to do potraktowania obrazka efektem Dither.
Wniosek nasuwa się sam: W jasny dzień lecimy na ISO1600 albo wyżej z mocnym filtrem (ami) ND zapiętymi na szkło.
Nie jestem w stanie w ciągu najbliższych dni sprawdzić tego sam, ale jeżeli ktoś miałby chwilę wolnego czasu, to może wrzuciłby dwie próbki - jedna ISO160, a druga to samo ISO1600 +ND? Sam będę mógł potestować tę teorię dopiero na ferie.
Co prawda w poniższym filmie sa głównie ujęcia nocne, ale szum jak dla mnie jest super. A to przecież stary filmik, z pierwszej wersji PToola, która umożliwiła hack GH2 (i tylko 50mbps).

