Canon EF 35mm 1.4 II należy do obiektywów  pożądanych przez rozsmakowanych w jakości twórców. Jednak kiedy kupujemy obiektyw, najważniejsze dla nas są jego parametry optyczne. Ogniskowa – wiadomo – wedle potrzeby i ewentualnie mody. Jasność – wiadomo – najjaśniejsza. Poza tym przede wszystkim jak rysuje, jaką ma aberrację chromatyczną, dystorsję i winietowanie. Co bardziej wnikliwi zastanawiają się jaki ma bokeh i jak wyglądają flary. Mało kto natomiast zastanawia się co tak naprawdę jest w środku naszego wspaniale wydizajnowanego tubusa, z czego są zrobione części, jak wyglądają śruby, mocowania i na ile jego konstrukcja wewnętrzna gwarantuje długotrwałe używanie obiektywu. Wiemy jakie właściwości optyczne ma ostatnia trzydziestka piątka od Canona i ile kosztuje. Ale jak jest zbudowana?

Badanie „od środka” wykonali panowie Roger Cicala i Aaron Closz z lensrentals.com, wypożyczalni sprzętu fotograficznego z USA. Jako, że ich sprzęt ląduje w różnych rękach, jednym z parametrów, który ich interesuje jest właśnie wewnętrzna budowa obiektywu. Czy dane „szkło” wytrzyma wielokrotne zakładanie i zdejmowanie z korpusu, czy silnik autofocusa się nie zatrze, czy po milionach kręceń układem optycznym całość się nie rozleci w najmniej spodziewanym momencie. Ostatnio właśnie na warsztat wzięli EF 35mm 1.4 II – cudo niedawno wypuszczone na rynek (sierpień 2015, o samym obiektywie pisaliśmy tutaj). Rozkręcili, rozłożyli i co najważniejsze złożyli z powrotem.

Wnioski? Proszę: Jesteśmy pod dużym wrażeniem canonowskiego EF 35mm 1.4 II. Odporność na warunki pogodowe wydaje się wyższa niż w większości pogodoodpornych obiektywów (Jak zwykle zaznaczam – pogodoodporność nie chroni przed stratą gwarancji w wyniku uszkodzeń przez wodę – Roger Cicala i Aaron Closz) Konstrukcja mechaniki jest zadziwiająca! Obiektyw ten jest wręcz przekonstrukowany w porównaniu
z innymi stałkami, które rozkładaliśmy. Tam gdzie to jest istotne, zbudowany jest w środku jak czołg. Ruchome części są duże i odporne. Sześć dużych śrub jest użytych tam, gdzie powszechnie używa się trzech małych.  Zespół ostrzący porusza się na ciężkich łożyskowanych pierścieniach, a nie nylonowych kołnierzach. 

Obiektyw skonstruowany jest również z myślą i logicznie. Elementy, które nieuchronnie ulegną uszkodzeniu, jak na przykład front czy pierścień mocujący filtry są wymyślone do łatwej wymiany. Jest tam co prawda kilka części, śrub i sprężyn, których zastosowania nie do końca jestem pewny, ale myślę, że jest w tym jakiś cel. Gdybym miał podsumować ten obiektyw powiedziałbym po prostu, że nie oszczędzano pieniędzy przy jego wymyślaniu i nikt nie szedł na skróty.

Niektóre rzeczy są drogie bo są tego warte. Niektóre są ciężkie bo są solidnie skonstruowane. I to jest właśnie taki przypadek. – Roger Cicala i Aaron Closz

Cały test tutaj w oryginale.