Dokonaliśmy już zakupu naszego rejestratora oraz kart pamięci, mamy potrzebne kable oraz mniej więcej wiemy jak go użyć. Czy czegoś nam brakuje? Źródła energii aby go zasilić!

Najprostszym sposobem jest zasilanie rejestratora z baterii, czyli wykorzystanie rozwiązania producenta. Ale takie rozwiązanie często łączy się z pewnym niebezpieczeństwem.

W przypadku prostych rejestratorów na zwykłych bateriach alkalicznych urządzenie śmiało popracuje kilka godzin. Gorzej sytuacja prezentuje się kiedy nasze urządzenia podają napięcie phantom na mikrofony pojemnościowe. W ten sposób świeży zapas baterii potrafi starczyć na bardzo krótko. Miałem nieciekawą sytuację, z posiadanym jakiś czas Tascamem DR-70 (cztery baterie AA), kiedy baterie starczyły na około półtorej godziny zapisu z dwóch mikrofonów pojemnościowych z phantomem. Fostex FR 2 LE (cztery baterie AA) bez phantoma pracował do czterech godzin, ale po włączeniu phantoma czas skracał się do około dwóch godzin. Podobnie Tascam HD-P2 (osiem baterii AA) i Roland R-88 (osiem bateii AA) pracują do czterech godzin na bateriach alkaicznych.

Ktoś zada pytanie, dlaczego nie użyć akumulatorków? Nie zawsze się one sprawdzają, a nawet producenci często odradzają ich używanie. Osiem akumulatorków Ni-MH posiada nominalne napięcie 9,6 V (8*1,2V), natomiast osiem baterii alkaicznych daje nominalne napięcie 12 V (8*1,5V). W ten sposób urządzenie projektowane pod zasilanie wyższym napięciem, zasilane z akumulatorów potrafi szybciej się wyłączyć, niż pracowałoby na pakiecie świeżych baterii. Oczywiście każde urządzenie zachowa się inaczej, dlatego proponuję zrobić odpowiednie porównanie, ile pracuje na bateriach a ile na akumulatorkach. Wtedy będziemy mogli podjąć decyzję z którego źródła zasilić.

W dłuższym okresie, stosowanie akumulatorków wychodzi korzystniej ekonomicznie, natomiast baterie, mimo że relatywnie droższe sprawiają mniej problemów. Osobiście używam baterii z serii przemysłowych uznanych marek (tzw. „industrial”). Bez problemu znajdziemy takie na popularnym serwisie, a przy większej ilości cena ich nie jest bardzo wygórowana.

Jeśli nasze nagrania odbywają się stacjonarnie i mamy bezpośrednie łącze do elektrowni w postaci gniazdka z prądem, to polecam zasilenie naszego rejestratora z zasilacza sieciowego. Część rejestratorów posiada gniazdo USB, mogące służyć do zasilenia urządzenia. Wystarczy zakupić zwykły zasilacz, którego zazwyczaj nie ma w zestawie. Gorąco polecam wybrać taki, który jest w stanie podać duży prąd, sięgający 2 amperów (2000mA). Przykładowo: Tascam DR-40 na zasilaczu o wydajności 500mA będzie bez problemu działał, ale DR-70 z tym zasilaczem nie będzie chciał się włączyć. Zbyt duża wydajność zasilacza nie zaszkodzi i będziemy mieć większą pewność działania rejestratora. Prostsza sprawa następuje w momencie, kiedy producent wyposaża zestaw od razu w zasilacz. Niestety czasem ta prosta sprawa potrafi się skomplikować, gdy zasilacz występuje jako opcjonalna rzecz, którą trzeba osobno dokupić.

W przypadku korzystania z zewnętrznego zasilania naszego rekordera, polecam umieścić na wszelki wypadek świeże baterie w środku urządzenia. Zawsze może się zdarzyć przerwa w dostawie energii (awaria, „wyrzucający” bezpiecznik itp.) bądź przypadkowe odłączenie. W ten sposób uratujemy swoje nagranie. Cześć rejestratorów potrafi odzyskać uszkodzone pliki, inne zapisują pliki co pewien interwał czasowy (przykładowo Tascam HD-P2 co 1,5 sekundy) więc jesteśmy bezpieczni. Prostsze rejestratory czasem zapisują pliki dopiero w momencie naciśnięcia przycisku STOP – jeśli zasilanie zostanie przerwane wcześniej możemy stracić nasze nagranie bezpowrotnie. Polecam przy okazji zrobienie małego testu w warunkach domowych, aby nie było niemiłego zaskoczenia. Wystarczy włączyć nagrywanie w rejestratorze i po pewnym czasie po prostu wyciągnąć baterie (bądź odłączyć zasilacz sieciowy, ale bez baterii w środku). Jeśli na karcie jest plik i nagrane mamy niemal wszystko do momentu odłączenia zasilania, to możemy być spokojni. Jeśli natomiast nie ma nic na karcie to musimy być szczególnie ostrożni. Dodatkowo w takiej sytuacji proponuję ustawić dzielenie plików przez rejestrator na jak najmniejsze. W przypadku ewentualnej awarii stracimy tylko ostatnią część nagrania (2 gigabajtowy plik przy zapisie stereo 24/48 to około dwie godziny materiału, a 64 megabajtowy plik to niecałe cztery minuty). Oczywiście każdy rejestrator ma inne funkcje, więc odsyłam Was do instrukcji sprzętu oraz do domowych prób, aby zobaczyć co się może wydarzyć w sytuacjach krytycznych, czego oczywiście Wam nie życzę. Odpukać 😉

W przypadku pracy terenowej, bądź gdy trzeba się gdzieś przemieszczać, lub gdy nie ma możliwości użycia zasilania sieciowego, rejestrator można zasilić  z zewnętrznego akumulatora. W najbardziej komfortowej sytuacji są tutaj posiadacze i użytkownicy modeli rekorderów, które można zasilić ze złącza USB. Tutaj wystarczy zakupić popularny powerbank, dostępny w wielu sklepach. Ceny takich akumulatorów są dziś bardzo przystępne i bez zbytniego nadwyrężania portfela możemy zakupić powerbank o bardzo dużej pojemności.

Gorsza sytuacja występuje w przypadku urządzeń wymagających napięcia wyższego niż 5 woltów, występujące w złączu USB. Najtańszym sposobem jest wykorzystanie akumulatorów żelowych występujących powszechnie w centralach alarmowych, bądź kasach fiskalnych. Najczęściej spotykanymi są o napięciu 12 woltów. Oczywiście musimy wyposażyć się w odpowiedni przewód umożliwiający zasilenie rejestratora. Wadą tych akumulatorów jest przede wszystkim waga, z racji tego że zbudowane są one na bazie ołowiu. Akumulator o pojemności 2,2 Ah waży około kilograma. Tascam HD-P2 z takim akumulatorem, bez phantoma, pracuje około czterech godzin. Przeciętnie dwa takie akumulatory starczają na dzienny plan, a razem z prostą ładowarką zestaw taki można nabyć w okolicach stu złotych. Ale plecy czasem to odczuwają…

Drugą opcją jest wykorzystanie akumulatorów V-lock bądź Sony BP-U, wyposażony w złacze D-Tap. Generują one napięcie nominalne wynoszące 14,8 V. Oczywiście tutaj też musimy doposażyć się w odpowiedni kabel zasilający (część zakończona popularnymi wtykami jest dostępna powszechnie w sprzedaży). Akumulatory wspomnianego typu zbudowane są na bazie ogniw litowo-jonowych, co skutkuje mniejszą masą oraz wymiarami w porównaniu do klasycznych akumulatorów. Niestety okupione jest to wyższą ceną akumulatora oraz ładowarki do niego.

Oczywiście w przypadku zasilania rejestratora z zewnątrz możemy sobie pozwolić na dowolne rozwiązania. Koniecznie trzeba zwrócić uwagę na napięcie, które podaje akumulator oraz z jakim napięciem nasz rejestrator może pracować. Producenci zazwyczaj podają pełen zakres napięć zasilania na których urządzenie będzie pracować. Czasem zdarzają się wyjątki – Tascam dla modelu HD-P2 podaje tylko 12V i nawet serwis nie jest w stanie podać jakie jest górne graniczne. Na akumulatorze żelowym pracuje do czasu, aż napięcie na akumulatorze spadnie nieco poniżej 9 woltów.

Pamiętajmy abyśmy nie podłączali rejestratora do źródła zasilania o zbyt wysokim napięciu. Może to spowodować jego nieodwracalne zniszczenie!

Zbyt niskie napięcie nie powinno spowodować nic złego, a rejestrator po prostu się wyłączy bądź nie zadziała. Warto też wspomnieć o jednej ważnej rzeczy w przypadku zasilania rejestratorów z zewnętrznego akumulatora. Zbyt głębokie rozładowanie akumulatora może spowodować jego nieodwracalne uszkodzenie, więc zalecana jest ostrożność i kontrolowanie napięcia. Część rejestratorów ma możliwość zmierzenia napięcia jakie podaje akumulator, inne mają możliwość symbolicznego wskazania ile zostało energii w akumulatorze łącznie z wyborem typu tegoż akumulatora.

Przypomnę jeszcze o umieszczeniu baterii wewnątrz rejestratora, gdyż w przypadku rozładowania się zewnętrznego akumulatora, będziemy mogli przełączyć na świeży, naładowany „w locie”, bez przerywania zapisu.

Jeśli nie czujecie się pewni w pewnych sprawach to proponuję skorzystać z gotowych rozwiązań bądź poprosić o pomoc osobę bardziej doświadczoną w kwestiach elektroniki, która poradzi sobie w materii DIY. Pamiętajcie, że nieumiejętne podłączenie zasilania z zewnątrz może zniszczyć sprzęt.

Poprzedni artykuł tutaj. Następny artykuł, zgodnie z sugestiami czytelników, podpowie czym się kierować przy wyborze rejestratora, w zależności do czego go będziemy chcieli wykorzystywać.