Ocena redakcji

Ogólnie mało zachwycające, choć dobre do oceny technicznych możliwości obrazu 4K

7
Zdjęcia
7
Muzyka
5
Ujęcia
4.5
Obróbka fotografii
5
Pomysł
Kolejny film Marcina Kłysewicza i Krzysztofa Wójtowicza jest ostatnim, piątym z serii filmów o Jurze, a trzecim recenzowanym na naszym portalu i niestety chyba najmniej udanym.

O ile w poprzednich filmach Ogrodzieniec – Zamek LegendJura w Jaskiniach Autorzy próbowali stworzyć klimat, nadać swoim filmom jakiś twórczy charakter i jakoś oddziaływać na odbiorcę, to w ostatnim dziele mamy jedynie bardzo długi test obrazu 4K.

W Ogrodzieńcu był pomysł, początek, środek i koniec oraz ładne zabawy muzyką i dźwiękiem. Autorzy nie bali się zabaw światłem i kolorem, nawet czasami kosztem technicznej poprawności. Oglądało się to nieźle, a miksowanie muzyki i dźwięków kojarzących się z zamkowym życiem pobudzało wyobraźnię.

Klinika filmowa – „Ogrodzieniec – Zamek Legend”

W Jurze w Jaskiniach mieliśmy natomiast porządną ożywioną fotografię, ciekawe kadry i kilka pomysłów na nudę, o którą łatwo w podobnych do siebie jaskiniach.

Marcin Kłysewicz, Krzysztof Wójtowicz – Jura w Jaskiniach

Tym razem, Drewniana Jura nas niczym nie zaskakuje. Wnętrza podobne, ujęcia również – zewnątrz-wewnątrz-detal-ściana – i tak kilka razy. Choć trzeba przyznać, że jazda przez kościół na ołtarz (powtarzana przy każdym kościółku) jest ładnie wymyślona (0:18, 0:58, 1:23, 1:56 itd).

Niewątpliwym atutem jest ostrość i wyrazistość, ale to kategoria raczej techniczna (mała wpadka zakradła się jednak w 3:31), a nie artystyczna. Trochę za mało jak na piąty film z serii, szczególnie na taki temat – o przepięknych i godnych uwagi obiektach w Polsce.

Technika timelapsu bardzo dobrze sprawdziła się w poprzednich pracach, tutaj niestety nie do końca widzę uzasadnienie. Może jako kontynuacja wypróbowanej koncepcji jedynie.

Sam timelaps też pozostawia dużo do życzenia. Fotografie obrobione bez pomysłu, jakby Autory chcieli pokazać, że potrafią prawidłowo ustawić gałki na aparacie. Co jakiś czas ktoś niecierpliwy najwyraźniej błyska fleszem (np.: między 0:16 a 0:18). Nie do końca Autorzy rozpracowali stopień rozmycia ruchu. Obraz bardziej wygląda jakby był przyspieszony niż z timelapsa – twarde przejścia między klatkami jak w slapstickowej komedii.

Przy takim temacie i nakładzie pracy, szkoda, że Autorzy nie rozwiązali problemu z kontrastem między wnętrzami a widokiem za oknami. Stąd mamy pięknie wyeksponowane ściany i na nich białe wypalone plamy. (Swoją drogą trochę te wnętrza wydają się za jasne. Byłem tam niedawno i uderzyła mnie kościelna ponurowatość wnętrz, nadająca im bardzo ciekawy klimat dawno opuszczonych budynków).

Kolejnym kiksem, który szkodzi filmowi jest zła geometria. Horyzont często traci horyzontalność, a symetryczna osiowatość nie jest do końca symetryczna i osiowa. Na ujęciach z zewnątrz brak opanowania perspektywy. O ile ujęcie 0:55 można uznać za celowe optyczne zniekształcenie wynikające szerokiego kąta, to już kadry 2:30 czy też 3:00 są tylko źle zrobionymi zdjęciami architektury. Zawsze dziwi mnie, że fotografowie i filmowcy nie mają oporów, kiedy gmerają w kolorze, świetle i kontraście. A czują lęk przed poprawianiem perspektywy. Zważywszy, że obecne materiały wyjściowe mają tyle zapasu rozdzielczości, że wyprostowanie ścian, ustawienie poziomo horyzontu jest zabiegiem, który nie wpływa na jakość obrazu.

Konkludując: Poważny regres. Z przyjemnością oglądałem poprzednie filmy, które mimo pewnych mniejszych lub większych niedociągnięć (które jednak składam na karb sponsorów – takie życie) były całkiem niezłą autorską odpowiedzią na zadane tematy. Człowiek się czegoś dowiedział, nie zanudził się i jeszcze miłe to było dla oka i ucha. Tym razem coś nie wypaliło. Może temat przytłoczył w końcu dosyć doświadczonych i utalentowanych autorów? Nie wiem.

Recenzja w oparciu o wspis na forum videodslr.pl Drewniana Jura

 

Zdjęcie profilowe Wojciech Franus

Kim jest redaktor? Wojciech Franus

Dwa lata jako fotoedytor Gazety Wyborczej, półtora roku jako kierownik działu fotograficznego tygodnika Polityka, 8 lat jako dyrektor artystyczny National Geographic Polska. Poza tym praca w miesięczniku Podróże oraz agencji fotograficznej EAST NEWS. Nic, co korzysta z naświetlenia nie jest mu obce. ;)