Najwyraźniej DJI wyprodukował budżetową kamerę newsową do drona. Bez marketingowego ostrzału, zbytniej reklamy, ale jak się przyjrzymy Zenmuse Z30 to do takiego wniosku możemy dojść.

Zenmuse Z30 ma 30-krotnego zooma optycznego, z możliwością cyfrowego rozszerzenia o kolejne 6 stopni. Zakres przysłon – od f/1,6 dla ustawienia na szeroki kąt do f/4,7 dla ustawienia na teleobiektyw. Waga – pół kilo.

Wedle informacji producenta, kamera nie jest zrobiona z myślą o filmowcach, ale raczej jako sprzęt do monitoringu. Współpracuje z większym dronem DJI – Matrice. O jej niefilmowym charakterze świadczy zaledwie 2,13 megapikselowy sensor o wielkości 1/2,8 cala. Specyfikacja kamery niewiele mówi o rozdzielczości i bitracie, ale można się spodziewać, że w okolicach HD.

Dużym atutem kamery jest doskonała stabilizacja (do 0,01 stopnia) oraz funkcja TapZoom – szybkie zoomowanie za dotknięciem palca. Zintegrowana jest również z aplikacją DJI Go. Posiada też funkcję „Point of Interest” – śledzenie celu i trzymanie go w środku celu.

Cena Zenmuse Z30 nie jest znana, ale można się spodziewać, że będzie trochę wyższa od X3 z OSMO lub Inspire 1. Na pewno taniej niż helikopter.
zenmuse z30

Chociaż DJI nie akcentuje tego w strategii marketingowej, Zenmuse Z30 może być bardzo przydatny w pracy newsowej lub transmisyjnej. Rozwój telewizji internetowych i mediów niezależnych powoduje konieczność korzystania z coraz bardziej wiarygodnych form przekazu, niekoniecznie spełniających najwyższe standardy czysto filmowe. Widać to było chociażby ostatnio, kiedy jedyną rzetelną informacją z manifestacji stały się zapisy z dronów, które ucięły jałowe dyskusje o wielkości demonstracji. Duży zakres zooma i funkcje pozwalające na skierowanie uwagi na określony obiekt pozwalają spełniać oczekiwania widzów i poszerzyć ofertę wizualną potencjalnego środka przekazu. Może jeszcze nie jest to teraźniejszość, ale niedaleka przyszłość. Epoka „no news is good news” minęła. Teraz mamy „any news is good news”.

Zdjęcie profilowe Wojciech Franus

Kim jest redaktor? Wojciech Franus

Dwa lata jako fotoedytor Gazety Wyborczej, półtora roku jako kierownik działu fotograficznego tygodnika Polityka, 8 lat jako dyrektor artystyczny National Geographic Polska. Poza tym praca w miesięczniku Podróże oraz agencji fotograficznej EAST NEWS. Nic, co korzysta z naświetlenia nie jest mu obce. ;)