Casio Exilim FR110H to „Sony A7s (lub Canon ME20) kamer sportowych” – dzięki ograniczeniu rozdzielczości poradzi sobie w słabszym oświetleniu.

Kamery sportowe to z zasady urządzenia przeznaczone dla szerokiego kręgu konsumentów. Trudno zatem dziwić się, że oferują zarówno możliwości filmowe, jak i fotograficzne. Takie rozwiązanie pomaga dotrzeć do szerszej klienteli i sprzedać więcej urządzeń. Ma jednak jedną wadę. Połączenie możliwości fotograficznych i filmowych wymaga użycia matrycy o większej rozdzielczości niż wymagałby sam film. W połączeniu z niewielkim rozmiarem sensora powoduje to, że większość GoPro i ich konkurentów w nocy radzi sobie średnio. Casio Exilim FR110H ma to zmienić.

By to zrobić zrezygnowano z kompromisów. Matryca co prawda pozostała w typowym dla tej klasy sprzętu rozmiarze 1/2,8”, ale ma na pokładzie jedynie 2,16 megapiksela (efektywnie 1,9). Daje to rozmiar piksela minimalnie większy niż w popularnej 1-calowej matrycy Sony (20Mpix), którą znajdziemy w aparatach serii RX i 1-calowych kamerach tego producenta.

Matryca kamery Casio Exilim FR110H „rozpędza się” do czułości 51200 iso. Oczywiście nie daje przy tej wartości „czystego” obrazu, ale w porównaniu z totalną ciemnością rejestrowaną przez konkurencję – nie jest źle. A jak ktoś potrzebuje więcej, niech kupi wspomniane A7s albo ME20. Możliwości kamerki Casio ilustruje poniższy film.

Sensor sparowano z obiektywem o ekwiwalencie ogniskowej 20mm i jasności f/2,8. Ta druga wartość niestety jest ciut poniżej oczekiwań, szczególnie jeśli projektuje się sprzęt, którego głównym wyróżnikiem ma być praca w słabym świetle.

Tryby nagrywania, jak łatwo wywnioskować z rozdzielczości matrycy, ograniczone są do HD i to niestety tylko w 30kl/sek. By przyspieszyć musimy dość mocno zejść z rozdzielczością. Kodek to standardowe h.264, a zapis odbywa się na kartach mikro SD o pojemności do 16GB. Maksymalnie nagramy do 29 minut i 59 sekund, czyli w świetle europejskiego prawa, urządzenie jest aparatem fotograficznym.

Nagrywany materiał podejrzymy na 3-calowym ekranie o rozdzielczości 921 tys. punktów, a samym procesem możemy sterować przez Bluetooth lub WiFi. Wbudowana bateria zapewni ponad godzinę nagrań. Całe urządzenie w stanie pełnej gotowości bojowej (z baterią, kartą i „zawiasem”) waży 214g. Warto dodać, że moduł kamerki i moduł ekranu mogą być rozdzielone i komunikować się bezprzewodowo.

Czy taka specyfikacja wystarczy, żeby zawalczyć na rynku? Póki co trudno mówić o „rynku” bo bezpośredniej konkurencji z taką czułością po prostu nie ma. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że Casio zatrzymało się gdzieś w połowie drogi. Z jednej strony pomysł jest dobry, z drugiej użycie obiektywu o jasności na przykład f/1,2 (nawet kosztem większych gabarytów i ceny) i dodanie porządnego slow motion w HD (120kl/sek lub więcej) zdecydowanie pomogłoby temu produktowi przebić się do świadomości ludzi, którzy w ciemnych miejscach filmują przez mniej niż 90% czasu.

Casio Exilim FR110H jest w tym momencie dostępne jedynie na rynku azjatyckim, do tego stopnia, że nawet stronę produktu trzeba wyświetlać z pomocą tłumacza Google. Cena to 53940¥, czyli przy obecnym kursie niecałe 2000 pln, choć pewnie trzeba będzie do niej dodać nasze ukochane podatki.

Podsumowując – zapowiadało się ciekawie, ale chyba trzeba będzie poczekać na drugą generację lub odpowiedź konkurencji, by ta skądinąd interesująca linia produktów (mogąca na przykład znaleźć wiele zastosowań na weselach) pozbyła się „ułomności wieku dziecięcego” i rzeczywiście przesunęła kolejną granicę w filmowaniu. Czego oczywiście życzę zarówno filmowcom, jak i producentom sprzętu.

Zdjęcie profilowe Amadeusz Andrzejewski

Kim jest redaktor? Amadeusz Andrzejewski

Montażysta filmowy, reżyser, praktykujący filmowiec, redaktor naczelny Videodslr.pl