Dzięki uprzejmości firmy BEiKS mieliśmy okazję przyjrzeć się kamerze Canon C200 oraz porozmawiać o niej z Robertem Woźniakiem z Canon Polska.

Canon C200 miał premierę raptem 2 tygodnie temu i minie kilka kolejnych zanim w sprzedaży pojawią się produkcyjne egzemplarze. Już teraz jednak zdarzają się okazje, żeby przyjrzeć się z bliska nowej kamerze „czerwonych”. Tym razem jedna nadarzyła się przy okazji szkolenia dla pracowników firmy BEiKS, które przeprowadzał Robert Woźniak z Canon Polska. Dzięki uprzejmości BEiKSu mogłem podjechać na rzeczone szkolenie, a Robert zgodził się na krótki wywiad. Zapraszam do oglądania i przepraszam za momentami głośne tło dźwiękowe – firma normalnie pracowała podczas naszego nagrania.

Większość najważniejszych informacji padło w filmie, natomiast parę zdań ogólnego komentarza od siebie pozwolę sobie jeszcze dodać tu, w tekście. Nie byłem i raczej nie zostanę fanem tego, jak Canon okroił tryby filmowe w swoich aparatach, niemniej z biznesowego punktu widzenia jest to zrozumiała strategia. Tak samo jak rozgraniczanie kamer na poszczególne segmenty. I w tym przypadku muszę firmę pochwalić, bo moim zdaniem udało im się tak wypozycjonować produkt, że Canon C200 z jednej strony ma „pod maską” wszystko czego potrzeba (albo zdecydowaną większość), a z drugiej nie zagraża wyższym modelom. Spójrzmy, co wycięto, a co dodano w porównaniu do C300 mark II:

  • jeden slot CFast i 2 sloty SD zamiast 2x CFast i 1x SD
  • brak szerszych gamutów niż Rec.709
  • póki co brak 10-bitowych wewnętrznych kodeków zapisujących materiał w standardzie broadcastowym (i wszystko wskazuje na to że implementacja XF-AVC będzie bliższa tej z XC-10 czyli 8 bitów / 4:2:2, ewentualnie 10 bitów w HD)
  • ale za to są RAW-y
  • wyjście sygnału 4K w 4:2:0 i 8 bitów po HDMI
  • wyjście sygnału HD w 4:2:2 i 10 bitach po HD-SDI
  • brak możliwości wypuszczenia rawów „po kablu”
  • gniazda XLR przeniesione na korpus

Chyba udało mi się wynotować najważniejsze różnice. Jednym słowem, komunikat jest prosty: „potrzebujesz na szybko broadcastowych, 10-bitowych kodeków – kup C300 (ewentualnie recorder)”. To samo z „pełnymi” RAWami po kablu i przestrzeniami barwnymi DCI P3 czy Rec.2020. Ale tym razem jest też druga strona medalu – ta pozytywna. „Potrzebujesz kamery 4K która nagra wiele godzin materiału rozsądnej wielkości, a w razie czego nieco mniej materiału w super jakości bez zewnętrznych recorderów – kup C200”. I, co ważne – także w 4K / 50p.

Dużo oczywiście zależy od jakości „RAWów light”, ale wszystko wskazuje na to, że będą to pełnoprawne RAW-y oferujące duże możliwości korekcji barwnej. Oczywiście każdy chciałby jako opcję także 10-bitowy kodek 4K, ale mając RAW-y ja osobiście jestem w stanie to przeboleć. Prosty materiał bez intensywnej korekcji – gramy w 8 bitach. Potrzebujemy dużego „zapasu mocy” na korekcję barwną – RAW. A karty CFast kiedyś w końcu potanieją 🙂

Tyle teorii z mojej strony. Bardziej realnie będę się w stanie wypowiedzieć po teście. Już teraz myślę też o otwartym dla chętnych teście porównawczym, w którym wzięłyby udział: Canon C200, Panasonic AU-EVA1, Sony FS7 mark II oraz Blackmagic Design Ursa Mini Pro. Jak tylko uda się go zorganizować – będziemy informowali.