Firma Beastgrip niedługo wypuści na świat adapter, który poza mocowaniem profesjonalnych obiektywów do smartfona, zaoferuje także “anamorfozę”

Akcesoria zmieniające smartfona w “prawdziwą kamerę” niezmiennie nas bawią. Zwykle za cenę flagowego telefonu z rozsądnym, manualnie kontrolowanym trybem filmowym oraz rzeczonych akcesoriów spokojnie kupimy na przykład Panasonika G7. I jeszcze zostanie na optykę i statyw. Wydaje się jednak, że pomimo całej złośliwości na jaką stać redaktora Franusa i mnie, tego rodzaju gadżety jednak znajdują nabywców. Teraz do ich listy dołączył adapter Beastgrip oferujący między innymi soczewkę anamorficzną. Hollywoodzie, drżyj, panoramiczne filmy z ajfonów nadchodzą!

Jeśli ktoś pamięta czasy sprzed lustrzankowej rewolucji filmowej, to być może kojarzy adaptery marki Letus. Składały się one w skrócie z bagnetu fotograficznego i matówki. Jedno i drugie mocowało się na kamerze z małą matrycą. Obiektyw rzucał obraz na matówkę, a kamera ją filmowała. Trochę jakby wetknąć obiektyw kamery do wizjera optycznego lustrzanki. W tamtych czasach był to jedyny w miarę budżetowy sposób na uzyskanie filmowej plastyki obrazu i głębi ostrości. Beastgrip robi dokładnie to samo, tylko w miejsce kamery wsadzamy smarfona. No i jednak jest sporo taniej niż u Letusa.

Technologia ta ma też swoje wady. Pomijając taki detal jak fakt, że bez odpowiedniego układu optycznego (który miał Letus) obraz na matówce jest do góry nogami, warto też dodać, że taka konstrukcja traci sporo światła. Jeśli zastanawialiście się, czemu na filmie powyżej wszystkie ujęcia kręcone są w słoneczny dzień – to już wiecie. Dodatkowe straty na matówce w połączeniu z i tak już złym zachowaniem się smartfonów w ciemniejszych sytuacjach to mało szczęśliwa kombinacja. Oczywiście, jeśli ktoś się uprze to można. Ale tak właściwie – po co? Do kieszeni takiego smartfona z przyczepioną “eLką” i tak już nie wsadzimy…