Fotodiox DLX Stretch to adapter, który poza podłączaniem obiektywów innego systemu pozwala też na dodanie do nich funkcji makro oraz mocowanie filtrów.

Zawsze gdy wydaje się, że w kwestii adapterów widzieliśmy już wszystko, pojawia się coś nowego, co temu zaprzecza. Zarówno adaptery z wysuwaną tubą pozwalającą ostrzyć na mniejsze odległości, jak i takie z gniazdem na filtry gościły już na naszych łamach. Nigdy jednak żaden nie łączył tego w jedno. A to właśnie oferuje najnowszy Fotodiox DLX Stretch.

Ponieważ adapter Fotodiox DLX Stretch nie posiada styków, występuje on w większej liczbie wersji. Po stronie obiektywu dostępne mocowania to: Canon EF, Canon FD, Pentax K, Minolta MD, Contax/Yashica, Nikon F, Leica R, oraz Olympus OM. Z kolei po stronie aparatu podłączymy bezlusterkowce Sony E, Fuji X oraz Mikro Cztery Trzecie. Warto jednak dodać, że mimo braku styków użytkownicy obiektywów Nikon będą mogli sterować przysłoną przez dedykowany pierścień i popychacz.

Jeśli chodzi o dodatkowe funkcje, to pierwsza z nich to makro. Czyli, upraszczając, możemy za pomocą dedykowanego pierścienia odsunąć obiektyw jeszcze bardziej od korpusu, zmniejszając minimalną odległość ostrzenia. Drugi „ficzer” to wkładane w adapter filtry szare. Do ich mocowania używany jest autorski system magnetyczny. Same filtry dostępne są w 3 wersjach gęstości – 2EV, 3EV i 4EV. W planach są kolejne. Nie są one standardowo dołączane do adaptera.

Adaptery Fotodiox DLX Stretch można kupić na stronie producenta. Cena to 200$ – niezależnie od wersji.